Za trudne (internetowe prawo jazdy)

Kilka dni temu zagadała do mnie na gadu-gadu osoba, nie miałem jej w kontaktach ale skusiłem się na pogawędkę – po kilku zdaniach okazało się, że to jakaś dziewczyna, która mnie zna – niestety w katalogu żadnych informacji o niej nie było. Nie chciało mi się szukać nic więcej ani dopytywać bo byłem trochę zajęty innymi rzeczami.

Dziewczyna ta (kto to był nadal nie wiem) napisała, że chce „wejść na kurnik” i wyskakuje jej jakiś komunikat, żeby zainstalować coś co się nazywa „Java”. Odpisałem więc, żeby sobie na google znalazła – okazało się to jednak za trudne. No to w takim razie zaproponowałem, że znajdę jej to i podam adres do pliku. Zgodziła się oczywiście chętnie – zapytałem jeszcze profilaktycznie jakiej przeglądarki używa (Opera) i po chwili na jej GG powędrował adres. Napisałem, żeby ściągnęła to i zainstalowała. Zabrałem się więc do dalszej pracy.

Zdziwiłem się widząc kolejną wiadomość od niej – pisała: wyskoczyło mi „zapisz na dysk” – co dalej zrobić ? W tym momencie straciłem nadzieję na pozytywne zakończenie tej sprawy (pomimo tego, że jestem zdania, że nadzieja zawsze jest). Tłumaczę więc, żeby zapisała sobie to nawet na pulpicie ale najlepiej gdzieś w jakimś katalogu, gdzie ma jakieś instalki). Nie wiem co się stało dalej bo w kolejna wiadomość od niej mówiła: klikam i klikam i już się pogubiłam – dam sobie z tym spokój.

Ta krótka rozmowa sprawiła, że zdałem sobie sprawę, że obecnie coś takiego jak „przeciętny użytkownik komputera” zaczyna coraz mniej wiedzieć o tym urządzeniu – jeżeli trafiają się osoby, które w życiu nie miały styczności z komputerem ani w szkole ani na uczelni to się nie dziwię.

Martwi mnie jeszcze inna sprawa – chodzi mi konkretnie o związek braku podstawowej wiedzy o komputerach u tej osoby oraz tego, że korzysta z czegoś takiego jak „kurnik”. Rozumiem osoby, które nie znają się na komputerach i dlatego zostawiają je w spokoju, a jak już muszą coś zrobić to nie pakują się od razu do takich internetowych wynalazków, które skupiają wokół siebie ludzi o podobnych ambicjach i poziomie wiedzy.

Niektórzy jednak koniecznie pchają się tam pomimo tego, że nie mają czasami bladego pojęcia co robią. Od razu kojarzy mi się hasło dzieci neostrady.

Moim zdaniem dobrym pomysłem, byłoby wprowadzenie czegoś w rodzaju egzaminu, zanim dana osoba zacznie używać komputera podłączonego do Internetu – pół biedy kiedy nie ma łacza ale teraz coraz częściej właśnie komputer jest kupowany bo „jest Internet”.

To jest tak, jakby wsadzić za kierownicę samochodu dziesięciolatka, który jedynie z gier wie jak się kieruje takim pojazdem i kazać mu jechać w miasto… Ciekawe co by było jakby tak prawo jazdy byłoby zbędne – na drogach zapanowałby totalny chaos – niemal zupełnie jak to co widać teraz w internecie. Na razie nie jest to jeszcze tak zauważalne, ale w przyszłości kto wie… całkiem możliwe, że takie objawy totalnej ignorancji i braku zdrowego rozsądku będziemy widzieć coraz częściej – powinny być za to jakieś kary (najlepiej zakaz korzystania z Internatu na jakiś okres – podobnie jak zabranie prawa jazdy). Wtedy zapanowałby względny ład i porządek – daleko byłoby do ideału jednak byłoby lepiej. Wiem, że w tej kwestii poparcie Shrew miałbym praktycznie w kieszeni ;)

Kolejną konkluzją, o którą bym się pokusił jest coraz większa ilość ludzi korzystających z komputera a nie mających żadnej wiedzy na ich temat – kiedy coś się dzieje jest tylko lament i zgrzytanie zębów. Jest to na pewno nowy rynek dla usług komputerowych. Na szkolenia raczej nikt nie będzie chodził (chyba, że te darmowe, które zazwyczaj są marnej jakości). Ludzie tacy będą jednak dzwonić kiedy coś nie zadziała i sami sobie nie poradzą. Moja rozmowa na gadu-gadu jest tego przykładem. Tak więc jeżeli jesteś nastolatkiem i wiesz jak zainstalować Java’ę czy system Windows to na pewno znajdziesz niedługo potrzebujących. Jeżeli umiesz coś więcej będziesz uważanych przez tych potrzebujących za eksperta ;)

Odpowiedzi: 5 do wpisu “Za trudne (internetowe prawo jazdy)”

  1. Za dziesięć lat kasta komputerowych Wiedzących znających tajniki wiedzy tajemnej będzie posiadać potężną siłę ;-) Nie strach blady padnie na narody!

  2. Jest coś gorszego a propo kurnika. Siedzę sobie na takiej mankali i szukam partnera do gry. Ktoś siada do stołu, zaczyna się partia i nagle pada pytanie

    – “O co chodzi w tej grze?”

    Już wolę, żeby tacy osobnicy odpadali na instalacji Javy.

  3. allegrowiczka napisał(a):
    27 February 2007 o godz. 02:57

    jest też opcja , że ci zieloni komputerowo,co dziś nie umieją sami nawet włączyć pc , dzięki internetowi , udziału na forach zw. z komputerami i ich odsługą i metodą prób oraz błędów nauczą się w końcu tego i owego :D
    Nie każdy ma kogoś, kto mu pomoże i wyjaśni wszystko w tej dziedzinie :D .
    Coraz więcej spraw jest teraz zalatwianych przez internet, np. rekrutacja na studia czy naweyt do przedszkoli, nie dziwne więc, że rodzice dzieciom kompy tylko po to, żeby mieli ten net.
    Uważam, że na straty należy spisać tylko tę grupę, która nie chce zdobyć wiedzy , jak pc działa , tylko używa go do czatowania, albo tworzenia konta na fotka.pl i nawet nie zawraca sobie głowy instalowaniem programów :D
    A co do grupy I I – to przecież jeżekli nawet ktoś teraz nie umie zaistalować windowsa, to wcale nie jest powiedziane, że za jakiś czas nie będzie tego umiał.Każdy zaczynał kiedyś od podstaw, nawet fachowcy.
    pozdrawiam

  4. Allegrowiczko :)

    Masz rację – większość zielonych dziś kiedyś się nauczy (mniej lub więcej) i stanie się albo typowym użytkownikiem albo nawet ekspertem w tych sprawach.

    Z pomocą innej osoby, która ma pojęcie o tym co chcemy się dowiedzieć jest moim zdaniem nieoceniona – tak więc jeżeli takiego kogoś nie mamy to jesteśmy zdani na siebie co znacznie opóźnia naszą edukację.

    Z tymi grupami to też można by tak podzielić ludzi – tych co uczą się to co potrzebują a nawet nieco więcej i tych co nie uczą się nawet tego co potrzebują i by mogli bo im się nie chce albo mają w tym zakresie jakąś “niedyspozycję”.

    Tak więc ci mniej dysponowani (a jest ich sporo) stanowią doskonałą grupę docelową dla wszelkich informatyków i innych guru komputerowych ;)

    P.S – ja też zaczynałem od zera – moj pierwsza próba upgrade’u Windows 95 na 98 poszła OK, ale okazało się, że wolę 95 i zrobiłem “uninstall” no i system się wysypał… wtedy pozostało mi się tylko nauczyć (a neta nie było i nikogo w pobliżu też więc metodą prób i błędów powoli jakoś to szło).

  5. Mam podobne spostrzeżenia. Większość osób korzystających z komputera/internetu nie próbuje w ogóle zgłębiać tajników jego obsługi. Nie kupują też żadnej prasy komputerowej z wyjątkiem gazetek dla graczy. Najczęściej można u nich znaleźć płyty z filmami, grami i muzyką.

    Ja od początku starałem się rozwiązywać sam wszelkie problemy komputerowe jakie napotykałem po drodze, kupowałem i kupuję nadal prasę komputerową (w sieci można wiele znaleźć, ale nadal lubię czytać prawdziwy papierowy magazyn), pomogło mi to wielokrotnie i wiele się nauczyłem.

    Mam wrażenie, że niektórzy nie staną się jednak zaawansowanymi użytkownikami, chyba że zmienią podejście. Bo jeżeli ktoś ma 4 lata komputer i nadal podstawowa wiedza go przerasta no to cóż…

Zostaw odpowiedź