(Nie)ciekawy spam & ludzka mentalność
Opublikowano 17 April 2007 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: PR, przemyslenia | Komentarze (1)
Dziś dostałem na e-mail reklamę, którą powinienem potraktować klawiszem DELETE (czyli tak jak standardowy spam), tak się jednak nie stało. Zaciekawiła mnie treść (zdjęcie obok).
Nigdy nie miałem styczności z tym rodzajem zarabiania pieniędzy, z racji, że nigdy w rodzinie nikogo takiego nie było – wręcz odwrotnie – sami konsumenci bez planów na jutro.
Wszedłem więc na podaną stronę i co ? Oferta a’la Majewski – wszystko OK. bo dokładnie widoczne to co najistotniejsze – przeczytałem chyba z 70% tego aż doszedłem do miejsca gdzie już było mniej konkretów. Pomijam już fakt czy to szkolenie jest warte tyle kasy czy nie – podejrzewam, że tak.
Jednak moją uwagę zwróciła jedna rzecz – jestem na to bardzo wyczulony od kiedy uświadomił mi to człowiek, którego z początku niezbyt lubiłem a potem wręcz pokochałem – profesor Kuraś z AE w Krakowie. Dał nam on wyraźnie do zrozumienia, że jak ktoś chce nauczać to na pewno nikogo nic nie nauczy. Najczęściej osoby, reklamujące, że będą nauczać uważają się za najmądrzejszego w tym temacie i że zawsze mają rację. To właśnie określenie „nauczać” jest użyte kilkakrotnie w tekście oferty co mnie osobiście bardzo wkurza i od razu psuje dobre wrażenie.
O ileż lepiej byłoby, gdyby było napisane „… nie uczy….”. Brzmiałoby to bardziej normalnie i nie sprawia, że czytający czuje się jakby miał za chwilę odbyć spotkanie z samym Bogiem. Dobrze, że potem jest napisane, że zajęcia mają się odbywać w postaci warsztatów bo inaczej pomyślałbym że słuchacze (dosłownie) siedzą a jedna lub kilka osób sobie mówi.
Czytając dalej tekst jest tam jednak kilka rzeczy, które dają do myślenia – proste wyliczenie (naprawdę bardzo uproszczone) ile kosztuje nas życie. Jaki wniosek ? Jak będziemy zarabiać przyzwoicie (i partner również) to przeżyjemy (jakoś) i od czasu do czasu będzie nas stać kupić sobie coś drobnego („kino domowe” za 1500 zł itp.). Nic poza tym. A co jeżeli ja chcę kupić sobie Mitsubishi Evo i używać go na co dzień ? Wtedy 500 zł miesięcznie na paliwo nie starczy – trzeba wydać co najmniej 2000 albo i więcej. Wygląda więc na to, że normalny człowiek ma dać sobie spokój – ja nie mam zamiaru. Typowy człowiek powie sobie jednak, że skoro tak jest to po co się starać – i tak nie da się nic osiągnąć. Jak mu się powie – załóż firmę to stwierdzi, że w Polsce nic nie da się zrobić (częściowo ma rację bo faktycznie trzeba się dobrze postarać) no i da sobie spokój. Inni znowu powiedzą, że ci co mają firmy to złodzieje i krętacze (i tutaj znowu częściowo mają rację). Jednak ci, którym się naprawdę powiodło zrobili zazwyczaj uczciwie i bez większych przekrętów (czyli tak, żeby się nikomu na nie narazić włącznie z US, policją i RIAA
).
Ja ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle – jedno ze sformułowań użyte w ofercie bardzo do mnie przemawia:
Kto wyznacza Tobie cele do realizacji ? Twój pracodawca czy Ty sam(a) ?

22 April 2007 o godz. 02:30
Heja
Zaciekawił mnie Twój opis na GG, w kórym ostatnio zauważyłem oprócz adresu sklepu jeszcze drugi link do strony. Postanowiłem zajrzeć i poczytałem sobie trochę, ciekawe teksty.
Pozdro… i trzymaj się!
PS: proponuję jakiegoś spota przy browarku.