Piracki kebab i inne niedorzeczności
Opublikowano 27 April 2007 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: Inne, przemyslenia | Komentarze (0)
Po jednym piwie postanowiłem napisać coś ciekawego, a po drugim wpadłem na konkretny pomysł
Tytuł wziął się z tego, że plątając się
po ulicach Krakowa natknąłem się na mały lokal z kebabem, zachęcający bardzo ciekawie wyglądającym plakatem do skorzystania ze swojej oferty.
Jest to tylko jednak pretekst do napisania tego co przeczytasz poniżej. Poza ciekawostką, którą wymieniłem wyżej spotkałem się z wieloma rzeczami, na widok których wybuchałem śmiechem lub popadałem w stan szczerego zdziwienia.
Śmieszne jest, że można spotkać takie wynalazki, które mnie na przykład bardzo śmieszą i zastanawiam się, czy ktoś to zrobił bo uważał, że to jest "cool" i wzbudza respekt, czy też może po to, żeby sobie zakpić właśnie z takiego bezmyślnego przerabiania własnego samochodu. Ja osobiście uważam takich ludzi, za totalnych idiotów. Każdy myślący człowiek albo taki samochód będzie traktował jak klauna z cyrku z zbyt za dużych butach.
Ja uważam się za miłośnika motoryzacji, ale bardziej od strony użytkowej. Bawi mnie, kiedy coś takiego jak powyżej, zostaje na skrzyżowaniu pomimo masy spojlerów, nieco zaklejonych świateł oraz kompletnego braku inteligencji kierocy. Ja wolę swojego sprawdzonego
lancer’a, który w zakrętach potrafi sprawić w kompleksy niejednego kierowcę seta, skody czy innych samochodów. Takie wynalazki jak Kia Picanto to po prostu towar do sprzedaży a nie samochód – nie ma w nim za grosz fantazji, emocji. Nie ma on w sobie kompletnie nic co byłoby warte wydania 25 tys zł. Wolę wydać 10 tys. ale za to mądrze i w taki sposób, żebym miał nieco rozrywki, pomimo nieco większych kosztów eksploatacji.
Zaskakuje mnie też nieco próba zrobienia z kiepskiego samochodu nieco lepszy – ciekaw jestem jak jest, kiedy droga z prostej zaczyna być nieco bardziej kręta…. Ciekaw też jestem ile KM ma ten 2.0 bo coś nie chce mi się wierzyć, że więcej niż 125. Opel też próbuje zrobić z Astry auto sportowe (z Vectry też) ale z ich testów wynika, że poza dużymi silnikami nic ciekawego z tego nie wyszło.
Podobnie też wprawia mnie w zakłopotanie zdanie moich znajomych, którzy twierdzą, że lubią samochody z silnikami diesl’a…. Nawet klekoczący dźwięk dobywający się z pod maski im nie przeszkadza – twierdzą, że jest OK. Twierdzą też, że po prostu lubią diesle i że takie samochody trzeba lubić… Twierdzą że są ekonomiczne… Twierdzą jeszcze wiele innych rzeczy i mają rację.
Ja jednak czasami wolę nie mieć racji i zrobić coś co przeczy logice ale jest to spełnieniem moich pragnień i zachcianek a także osobistych preferencji odnośnie tego, co chcę od samochodu. Teraz w zasadzie nic bym nie chciał poza zamarzniętym lekko ośnieżonym jeziorem gdzieś w północnej Europie
Na razie jednak, kierując się więcej logiką niż emocjami staram się ukierunkowywać swoje działania tak, żeby dawały mi więcej kasy niż emocji, jednak kiedyś w przyszłości się to nieco zmieni i wtedy zacznie się zabawa. Tymczasem pozdrawiam wszystkich, którzy w zakrętach muszą hamować.
