Kilka myśli
Opublikowano 11 May 2007 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: przemyslenia | Komentarze (2)
Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś co Cię motywuje do tego, żeby coś zrobić ? Chodzi mi np. o sytuację, kiedy np. myślisz o tym, żeby wreszcie zacząć zarabiać (nie jest tutaj istotne czy w Internecie czy też nie). Czytając różne blogi wielu ciekawych osób mających nieco różne sposoby na życie i pogląd na pewne sprawy zauważyłem kilka wspólnych rzeczy.
-
Trzeba zacząć działać – jeżeli się tego nie zrobi to wiadomo jaki będzie Twój los. Pisałem już na pewno wcześniej o tym ale jest to tak istotne że nie obawiam się powtórzyć tego. Pisze o tym wiele osób takich jak Wanda Łoskot, Kamil Cebulski, Alex czy Guy Kawasaki.
-
Żeby zacząć działać trzeba mieć odpowiednią motywację – nie wiem co dla Ciebie może być odpowiednim sygnałem żeby wreszcie ruszyć swoje cztery litery i wziąć się do roboty – na mnie działa kilka rzeczy:
– kiedy mam sytuacje podbramkowe (być albo nie być)
– kiedy czuję już rezultat niemalże namacalnie
Tak więc jak wyżej napisałem na mnie działa sam rezultat – raz odniesiony sukces mówi mi, że należy to powtórzyć i dokładnie wiem jakie korzyści z tego wynikną przy jakich kosztach. Nieco trudniej może być jeżeli chcesz zrobić coś po raz pierwszy – pomimo, że ktoś już to robi lub zrobił to dla Ciebie jest to nadal pierwszy raz – teoria jest ale praktyka przynosi zazwyczaj wiele nowego. Czasami są to komplikacje, które musimy ominąć a czasami ułatwienia, które sprawiają, że osiągnięcie wyznaczonego celu staje się szybsze.
Cel też jest istotny – musisz wiedzieć dlaczego coś robisz i ile oraz kiedy z tego będzie kasy lub innych korzyści. Celem może być np. nowy samochód, mieszkanie, czy projektor do kina domowego – wiadomo ile to kosztuje więc teraz obieramy najszybszą drogę do tego, aby ten cel zrealizować.
Trzeba zacząć działać niezależnie od tego czy jest się gotowy czy nie – tak pisze Wanda Łoskot na swoim blogu. Dodatkowo można tutaj dodać to co napisał Alex – trzeba przestać usprawiedliwiać się jak to trudno jest coś osiągnąć a zacząć myśleć jak te utrudnienia ominąć lub usunąć. Taki typ myślenia znacznie ułatwia życie.
Należy też zignorować tzw. „naysayers” – są to osoby, które bez przerwy będą powtarzać: „to się nie uda”, „nikt wcześniej tego nie próbował”, „ten projekt jest bez szans” i wiele podobnych. Guy Kawasaki pisze, że mają oni w 95% przypadków rację. Dlatego przedsiębiorcy zwą się przedsiębiorcami, ponieważ wykorzystują pozostałe 5% przypadków i robią na tym przeważnie spory grosz.
Wszystko powyższe sprawi, że nawet jeżeli uwielbiasz leniuchowanie (zupełnie jak ja) i zrobienie czegokolwiek przychodzi Ci z trudem – zacznij działać – wyobraź sobie, że masz to co dopiero planujesz mieć. Zauważ że wg. podwójnego zastosowania zasady pareto możesz łatwo osiągnąć rezultaty przy minimalnym nakładzie pracy.
Ostatnią rzeczą, o której chciałem wspomnieć to przyzwyczajenia i nawyki – mogą nam one znacznie ułatwić lub utrudnić osiągnięcie celu. Np. moim problemem jest, że lubię oglądać seriale telewizyjne (głównie zagraniczne Sci-Fi) i zajmuje mi to masę czasu. Nieraz
Jeżeli powyższe akapity do Ciebie nie trafiają i nadal uważasz, że nie mam racji i piszę od rzeczy to proponuję Ci zakup zgrzewki czegoś mocniejszego i rozpłynięcie się na kanapie przed telewizorem
P.S. – wiem, że ten tekst jest pewnego rodzaju zlepkiem przemyśleń wielu różnych osób – jest to jednak taka „pigułka działania”, która może komuś uzmysłowi dlaczego warto zrobić coś w życiu. Niektórzy robią coś dla satysfakcji bo o pieniądzach już zapomnieli.

14 May 2007 o godz. 01:12
Wszystko fajnie, tylko Ci wszyscy “motywatorzy” nie mówią o jednym – żeby coś zacząć robić, trzeba nie tylko motywacji, ale i wiedzy. Wiedzy, jak to zrobić. Wiedzy, żeby nasze działanie nie było miotaniem się od ściany do ściany, ale jakimś planowym, skoordynowanym poczynaniem. A nie na hura, bo jestem zmotywowana. Wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza. Z niej trzeba zrobić użytek.
I trzeba spojrzeć krytycznie, czego nie wiem i co mogę zrobić, żeby się dowiedzieć. Nie mówię tu o czytaniu, a potem działaniu, ale o równoległym czytaniu i działaniu. A do czytania jakoś “motywatorzy” nie zachęcają.
14 May 2007 o godz. 01:28
Masz rację – nie spotkałem się zbyt wiele razy z tym, żeby ktoś mówił, że potrzebna jest wiedza – chociaż czasami można spotkać takie rady.
To równoległe uczenie się i wdrażanie tego w praktyce jest faktycznie skuteczne – sam tak często robię. Chociaż czy to nie jest oczywiste, że jak się coś robi, ucząc się w międzyczasie czegoś nowego to przecież od razu aż się prosi, żeby sprawdzić tą wiedzę w praktyce