Schodzę do podziemia – tam jest lepiej
Opublikowano 19 May 2007 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: IT i komputeryzacja, przemyslenia | Komentarze (2)
Schodzę do podziemia razem z innymi. Chodzi mi o to. Teraz już będzie mniej kulturalnie więc przepraszam z góry na słownictwo. Mam tylko nadzieję, że nikt mi nic nie zarzuci z powodu tego tekstu, chociaż obawy zawsze pozostają. Póki co jeszcze jakoś się trzymam więc przeżyję i to.
Szlag mnie trafia jak widzę policję szturmującą akademiki lub „dziuple”, w których ukrywają się tłumacze. Nie będę tutaj wiele pisał ale nie tędy droga. Awans za wszelką cenę ? Do celu po trupach ? Policja zamiast dbać o wzrost zaufania wśród społeczeństwa to dba widocznie wyłącznie o statystyki.
Tak więc chyba zacznę znosić wszystkie komputery, płyty i wszystko to za co można podpaść policji. Najlepiej to sobie zakupię kuferek na płyty – w razie czego można z nim dość szybko uciekać. A może lepiej zrobię w domu jakiś schowek ?
Jak patrzę na to co się dzieje to zimny pot ze mnie spływa – i to nie chodzi już o to, że może mi wpaść kilku antyterrorystów w środku nocy (jak dla mnie godzina 6-ta rano) – chodzi o to, że ludzie, którzy starają się coś zrobić dla innych dostają za to po dupie. Jest takie powiedzenie: „No good deed goes unpunished”. W Polsce najwidoczniej jest to bardziej regułą niż wyjątkiem.
Mnie oraz mojego dobrego znajomego kosztowało to trochę – pamiętam to dobrze. Dobrze też pamiętam, że zrobiłem po swojemu i przynajmniej wiem czym to pachnie. Przeszkadza mi za to, że coraz więcej moich znajomych wstępuje do policji – która rzekomo ma świecić przykładem. Oj – świeci ale chyba przez pryzmat… Teraz już nie piją na mieście i jadą do domu – teraz przyjeżdżają nieco bliżej i piją. A czy ktoś z nich chciałby ścigać uzbrojonych i niebezpiecznych przestępców ? Ta…. jasne…. chyba w ich snach. I jak tutaj jeszcze mieć jakiekolwiek nadzieje, że policja działa w naszym interesie a nie swoim, który czasami może być pozytywny z punktu widzenia społeczeństwa.
Rozwiązanie jest proste – aczkolwiek kosztowne – trzeba kupić sobie coś, co zrobi sieczkę z policjanta za drzwiami, który ośmielił się zapukać. Wtedy chociaż jak zamkną człowieka to będzie wiedział za co – i pewnie wcale więcej go to kosztować nie będzie niż tłumaczenie napisów. A może wtedy przestaną pukać…
Chrzanić policję i ich pokazowe akcje na „groźnych przestępców”.
Tak więc zbieram swoje zabawki i znoszę do piwnicy, wszystkie dyski, płyty, (dyskietki też bo mogą zawierać masy napisów do filmów) oraz książki informatyczne a klapę blokującą do niej wzmocnię stalową blachą 2mm i podłączę do wysokiego napięcia a tu gdzie teraz stoją komputery zostawię kartkę „zszedłem do podziemia”. Firmę też najlepiej zlikwiduję, bo pewnie US też niedługo zacznie robić naloty razem z jakąś specjalnie stworzoną do tego celu grupą bojową.
Z takimi działaniami należy walczyć i piętnować je – najlepiej tak, żeby jak najwięcej ludzi to zobaczyło. Niektórzy już to wiedzą, więc moje zejście do podziemia powiększy tylko grupę i przynajmniej będzie nam weselej (grupa ta jest że się tak wyrażę niezwykle „kolorowa” i na pewno nudzić się tam nie da).
Pozdrawiam więc wszystkich komu na odcisk nadepnęła policja i mieli do czynienia z nimi z powodu „tzw. praw autorskich” – niech ludziom odpowiedzialnym za te działania dobierze się do dupy prawnik, który postawi na swoim i udowodni, że przynosi więcej szkód niż korzyści, których i tak pewnie nigdy by nie było.
THE END.

19 May 2007 o godz. 09:24
Zastanawia mnie to, dlaczego police nie zajmie się czymś co jest naprawdę szkodliwe dla społeczeństwa (np. gwałcicielami, pedofilami, ludźmi, którzy z zimną krwią potrafią zabic dla pieniędzy) lub przynosi duże straty, np. państwu? Zamiast tego organizują akcję przeciwko ludziom, którzy w zasadzie nic nie ukradli ani nikogo nie zabili, a straty poniesione przez niby “właścicieli praw autorskich” są przecież znikome albo wręcz żadne, w przypadku działalności tego serwisu z napisami. Nasi Niebiescy Panowie chcą pokazać, że w Polsce tępi się piractwo, aby nie wypaść źle na tle UE. Jednak chyba oni nie zdają sobie sprawy, że już od dawna poziom piractwa w Polsce jest taki sam jak w innych krajach Unii. Takie jest moje zdanie poparte obserwacjami
Ponadto uważam, że nasze departamenty czy oddziały do ścigania piratów powinny dawać dobry przykład i np. nie używać pirackiego oprogramowania, a mogę się założyć, że każdy z pracujących tam ludzi “łamie prawo” używając np. zcrackowanego programu czy windowsa instalowanego ze skopiowanej płyty albo Office’a. Praktycznie każdy w tym kraju łamie prawa autorskie, więc o co tyle szumu ???? Żadne naloty tego nie zmienią.
Ja też schodzę do podziemia
chociaż ostatnio przeszedłem na legalny, darmowy system openSUSE
19 May 2007 o godz. 12:33
Ja też się poważnie zastanawiam nad zainstalowaniem Linuksa – nie ze względu na to, że jest darmowy ale bardziej dla jego możliwości, tego że inni zazwyczaj mają Window$ (a ja lubię być inny), ale głownie też dla tego, żeby wreszcie takie organizacje jak FOTA, ZAIKS czy MPAA się odwaliły od ludzi. Najlepiej jakby je zlikwidować.
Oczywiście nie wspominałem o łapaniu morderców i tym podobnych typów ale to jest w domyśle.
Szczerze powiem – teraz współczuję pewnym znajomym tego, że wstąpili do policji – nie chciałbym być w ich skórze, kiedy ktoś wypali zza drzwi a tym bardziej kiedy będą musieli zrobić nalot na chatę znajomego i to w dodatku osoby, która ich zaopatruje w różne rzeczy.
Cieszę się teraz również, że moja aplikacja do policji została odrzucona podczas rozmowy wstępnej podczas której było całkiem fajnie i miło, nawet zgadzaliśmy się całkowicie z osobą prowadzącą tą rozmowę ale niestety przepisy nie pozwalały. Jeden z moich znajomych też miał chętkę na tą posadę ale się spóźnił – jego szczęście bo niestety nasze kontakty uległyby osłabieniu i zostałaby jedynie komunikacja formalna.
Chociaż muszę powiedzieć, że czasami do policji trafiają ludzie, którzy są OK., jednak sama ich obecność w tej organizacji budzi obawy, bo zawsze mogą coś przez przypadek powiedzieć co będzie dla innych szkodliwe… Z drugiej strony nie można ścigać za łamanie praw autorskich jeżeli osoba „poszkodowana” tego sama nie zgłosi (chyba, że czerpie się z tego korzyści – to jestem w stanie zrozumieć).
Pomimo wszystko niczego to nie tłumaczy i niczego nie zmieni i pomimo statystyk policji szara strefa w tej kwestii się powiększy i będzie lepiej poinformowana.
Pozostaje więc spotkać się przy piwie w bardzo undergroundowym gronie i pogadać jak ludzie.