Wyprzedziłem Porsche
Opublikowano 12 July 2007 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: Inne, przemyslenia | Komentarze (2)
Fakt – jechało tylko 90km/h, więc nie musiałem nawet redukować biegu, żeby powoli i kulturalnie je wyprzedzić. Było to wprawdzie tylko 944 (w dodatku białe – chociaż może to i dobrze). Nie zmienia to faktu, że kiedy spostrzegłem się że samochód, który dogoniłem to Porsche od razu poczułem się inaczej – nie wiem jak określić ten stan ale na pewno było to ciekawe uczucie – jechać sobie tak po prostu za samochodem, który dla mnie przedstawia z jednej strony może lekkie szpanerstwo ale z drugiej strony ogromne osiągnięcie motoryzacji – do dziś, mało który samochód może się równać z tym modelem, który ma już przecież dwa dwadzieścia lat.
Po chwili jednak straciłem cierpliwość i powiedziałem sobie, że 90 km/h to nieco za wolno – tak więc korzystając z tego, że nic nie jechało z przeciwka nacisnąłem pedał gazu i wyprzedziłem je. Kiedy byłem na równi z nim zerknąłem dosłownie na moment na kierowcę i zobaczyłem młodziana w okularach przeciwsłonecznych a obok niego dziewczynę.
I wtedy zastanowiło mnie jedno – czy ten facet specjalnie jedzie tak wolno, żeby go więcej osób zobaczyło bo to szpan mieć Porsche (nawet tak wiekowe), czy tez po prostu wybrał się na wycieczkę w towarzystwie i zachowywał się kulturalnie. Może jednak jechał tak wolno, bo w końcu nie musi nic udowadniać – czemu się nie dziwię, bo każdy kto spojrzy na mój samochód myśli sobie: „O – kolejny rozklekotany kombiak” – kiedy jednak ich przewiozę tym klekotem po kilku zakrętach zmieniają zdanie
W każdym bądź razie kiedy już wyprzedziłem to Porsche musiałem uciekać na swój pas ruchu bo z przeciwka nadjeżdżały inne samochody i w ten oto sposób białe Porsche znalazło się bezpośrednio za mną – kiedy tak jechaliśmy razem czułem wręcz jakąś obecność, po prostu w pewnym sensie odczuwałem przyjemność z obcowania z tym samochodem, pomimo tego, że jechał kilkadziesiąt metrów za mną. Nasze drogi niestety się rozeszły po kilku kilometrach i ja pojechałem w swoją stronę. Żałuję bo dalej jest pewien odcinek trasy który uwielbiam, i który mnie i moim pasażerom dostarcza wrażeń oraz adrenaliny do końca dnia. Na pewno jednak spotkanie z tym ucieleśnieniem motoryzacji nie minie w ciągu jednego dnia ani też tygodnia. Kiedy widzi się w lusterku ten emblemat, który przez większość kierowców jest rozpoznawany bezbłędnie to zaczyna się czuć respekt – na pewno jest to bardzo interesujące i powiedziałbym, że jak dla mnie wręcz duchowe doświadczenie.
Wniosek ? Chcę kupić sobie sportowy samochód – zawsze to podkreślam. Owszem – mój pierwszy wybór na pewno nie padłby na Porsche 944 (chociaż cenowo na pewno byłoby to o wiele rozsądniejsze). Boję się jednak, że kiedy wreszcie kupię sobie moje Mitsubishi 3000GT zawiodę się – ile razy nie mijam obiektu moich westchnienie to nigdy nie czułem czegoś takiego jak w obecności Porsche. Nie wiem co jest z tą marką ale po prostu ma coś w sobie czego nie można dotknąć, co jest kompletnie niematerialne ale pomimo tego sprawia, że czujemy się jak Superman pod wpływem heroiny. Pewnie, że 944 to nie 911, i na pewno stwierdzenie – cytuję: „second gear in a porshe is something to die for” nie jest tutaj całkiem na miejscu, ale ja bym nie pogardził tym dwu i półlitrowym silniku, który nawet jak na dzisiejsze czasy jest całkiem zrywny i w dodatku ekonomiczny !
Jak tak się przyjrzeć bliżej to zasadnicza różnica pomiędzy Porsche a Mitsubishi jest taka – że model 3000GT, który chcę prawie nikt nie kojarzy – jest to genialny samochód i jestem pewny, że na drodze również sprawuje się świetnie (a jak wygląda
), Porsche natomiast ma w sobie to coś, co sprawia, że ludzie patrzą na ciebie jakoś z większym szacunkiem a nie jak na szalonego nastolatka ze zbyt grubym portfelem, który sobie kupił japoński samochód sportowy i chce się szybko i efektownie rozbić.
Od kilku dni jestem więc rozbitym człowiekiem – Porsche czy Mitsubishi – ciężki wybór.

16 July 2007 o godz. 16:22
Proponuję 635CSi…
944 od zawsze kojarzyło mi się z 924 (Audi), które ma niewiele wspólnego z klasyczną 911.
18 July 2007 o godz. 03:19
Fakt – 924 ma silnik Audi, który jest raczej słaby… Stąd patrzyłem jedynie na 944 – ale skojarzenia mogą być.
Nie myślałem o 635CSi, raczej o 335 lub czymś podobnym… Według mnie samochód poza tym, że ma mieć odpowiednią moc musi się również prowadzić – jeżeli będzie inaczej to w moich oczach dyskryminuje to samochód.