Linux nie taki dobry
Opublikowano 5 December 2007 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: IT i komputeryzacja, przemyslenia | Komentarze (5)
Dziś pewna myśl, uderzyła we mnie niemal jak rozpędzony samochód w stare drzewo. Chodzi o Linuxa. Nie jest taki prosty jak może się wydawać. Trochę ostatnio piszę bardziej za zakresu IT niż biznesu ale to mnie również kręci a są pewne rzeczy, z których nie każdy zdaje sobie sprawę więc warto o tym napisać.
Jakiś czas temu jeden z kolegów (dość zaawansowany użytkownik komputera) zaskoczył mnie, mówiąc że w domu pracuje na Linuxie (a do tej pory ciągle był Windows). Skąd ta zmiana ? Tego można się domyślać ale fakt ten zdziwił mnie na tyle, że zapytałem jak mu się pracuje i zacząłem marudzić, że Linux jest dość uciążliwy w pracy i trzeba z nim ciągle walczyć bo zainstalowanie byle drobnostki okazuje się czasami trudniejsze niż walka z głupotą.
Dowiedziałem się, że jest coś takiego jak Mandriva. Zerknąłem i jak się okazało, jest to po prostu następca popularnego Mandrake’a zwanego w Polsce popularnie „mandarynką”. Dystrybucja ta jest znana z przystępności, prostoty i ogólnie ma być alternatywą dla Windows przeznaczonym dla mas nie mających pojęcia o komputerach. Jak zobaczyłem w praktyce demonstrację możliwości Mandrivy to z lekka zwisła mi szczęka (było to około rok temu). Wtedy miałem przerwę z Linuxem i moja świadomość o nim została w okresie Mandrake’a 8.0 czyli nie za ciekawie, chociaż już wtedy zaczynało wyglądać obiecująco.
Nie poddawałem się jednak i zacząłem znowu męczyć, że nie da się żadnego programu czy gry z Windows odpalić jakoś normalnie. Okazało się, że jest Cedega (niestety płaci się za to), która pozwala uruchamiać praktycznie każdą grę znaną z Windows. Kolejny zwis szczęki – wiedziałem, że takie zapędy były a tutaj okazuje się, że to już działa !
Teraz jest jeszcze coś co pozwala uruchamiać praktycznie każdą aplikację z Windows więc przesiadka powinna być raczej bezbolesna.
Instalacja systemu też jest w miarę prosta, wszystko po polsku i tylko poklikać. Jeden z moich kolegów (średnio zaawansowany komputerowiec
) postanowił sobie takie coś postawić więc na swoim laptopie. Instalacja przebiegła szybko i gładko. Wszystko się zainstalowało i działa.
Po zachwytach nad wyglądem i obsługą sieci usłyszałem „a czemu tutaj nie ma winampa ?”. Mówię, że jest XMMS. Okazało się, że nie jest domyślnie instalowany i trzeba go ręcznie dodać. Trudno. Potem znowu słyszę skowyt „dlaczego nie mogę utworzyć katalogu na moim dysku D ?”. Mówię, że Linux normalnie obsługuje partycje NTFS w trybie tylko od odczytu i trzeba zainstalować specjalny sterownik. No więc instalujemy. A tutaj co ? Nie ma pliku RPM ? Co to jest ? Jakieś pliki „configure” i „makefile”. Tłumaczę mu, że to kod źródłowy i trzeba skompilować. Odpaliliśmy więc konsolę i do dzieła. Co znowu ? Brak kompilatorów C i C++ ?
W między czasie jak kolega robił się czerwony ja tłumaczyłem dalej, że trzeba doinstalować ręcznie brakujące pakiety i kompilatory. Znaleźliśmy programik do zarządzania zainstalowanym aplikacjami i w gałęzi „development” było sobie wszystko co potrzeba. Tutaj pojawił się kolejny problem – chcieliśmy wrzucić już wszystko dla świętego spokoju na przyszłość (ja też nie wiem dokładnie co kiedy jest potrzebne więc jak mogę to instaluję wszystkie kompilatory i biblioteki). Problem był prozaiczny – nie dało się zaznaczyć wszystkich pakietów i po prostu kliknąć instaluj ! Niestety ręcznie klikać wszystko zajmie kilkanaście minut bo pozycji jest masa ! Tutaj już brakło nam czasu i cierpliwości i zostawiliśmy Linuxa w spokoju. Wrócimy do niego ale już przy piwie. Albo najlepiej dwóch.
Wniosek jest prosty. Linux – nawet najbardziej przyjazny – wymaga od swojego użytkownika dość sporej wiedzy, chyba, że komputer jest konfigurowany raz i potem nic w nim nie jest zmieniane ani instalowane. Wtedy jest to z pewnością dobry wybór. Do tej pory sądziłem, że można ten system polecić każdemu ale okazuje się że nie. Raz brak sterowników do drukarki – innym razem podłączony odtwarzacz MP4 nie jest widziany, innym razem trzeba zainstalować jakiś sterownik, żeby komputer mógł zapisać dane na dysku.
Dla osób, nie potrafiących odróżnić karty graficznej od kości pamięci RAM polecam nadal Windows (najlepiej XP) bo będą mieli prostszy żywot i zdecydowanie mniej stresujący. Dla całej reszty komputerowych "geek’ów" i tym podobnych kamikadze polecam Linux jako sensowne rozwiązanie. Obawiam się, że Linux nawet dla osób, które nigdy wcześniej nie miały większej styczności z komputerami nie byłby dobrym rozwiązaniem bo na pewno w którym momencie pojawiłby się problem z instalacją jakiejś gry z gazety kupionej w kiosku (np. Syrenka Racer
) lub jakiegoś oprogramowania (to jest akurat bardziej prawdopodobne). Po drugie takie osoby musiałyby korzystać wtedy z pomocy człowieka mającego pojęcie (jakiekolwiek) o Linuxie a takich na razie jest bardzo mało w porównaniu do tych co znają się i to dobrze, ale niestety wyłącznie na Windows z Linuxa znają wyłącznie z nazwy i nigdy nie mieli okazji go instalować czy na nim pracować.
Jedno jest pewne – Linux bardzo podoba się dzieciom ze względu na jego świetny wygląd, chociaż do tego przydaje się dużo ramu (minimum 512 MB), ale i na starszych maszynach też radzi sobie w miarę OK – wszystko zależy oczywiście od dystrybucji oraz tego co sobie zainstalujemy i co nam się wpakuje do pamięci w trakcie uruchomienia
Jestem ciekaw ile by moi znajomi (zaawansowani komputerowcy
) wytrzymywali na co dzień wyłącznie z Linuxem… Ja na razie planuję wygospodarować miejsce na moim raptorze

5 December 2007 o godz. 23:46
Ja, zapalony user Linuksa, od zawsze mówię, że Linux nie jest dla każdego
Jeszcze nie jest na tyle prosty, aby Kowalski go używał, chociaż przez ostatnie 3-4 lata postęp jest bardzo duży… może za kolejne 4 osiągnie odpowiedni poziom prostoty
6 December 2007 o godz. 03:07
Witam.
Ja korzystam tylko i wyłącznie z Linuxa już od prawie roku i jestem bardzo zadowolony. Wszystko co mi jest potrzebne wśród programów spod znaku MS uruchamiam przez Wine [1], tj. IE6, IE7 (zajmuję się web programowaniem) oraz Counter Strike 1.6 (nadal lubię pograć sobie od czasu do czasu)
Choć nie zaprzeczam, że praca z Linuxem wymaga naprawdę dużo wiedzy. Choć też parę tygodni temu przesadziłem moją znajomą starszą panią (po 50.) na Ubuntu i ona sobie dobrze radzi
Ale tylko dlatego, że potrzebuję od komputera:
1) Mail (Evolution)
2) Internet (ściśle określoną listę stronek) – Firefox
3) Od czasu do czasu napisać i wydrukować dokument tekstowy (OpenOffice)
Ale, nie zbaczając na wszystkie niedogodności, uważam, że Linux jest przyszłością
Pozdrawiam
1: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wine
6 December 2007 o godz. 06:58
Jak widzę wszyscy się zgadzamy, że w pewnych zastosowaniach (nazwijmy je zamkniętych) kiedy aplikacje, które już są wystarczają (przypadek pani po 50-ce
) Linux się sprawdzi.
Szybkość rozwoju Linuxa też rokuje duże nadzieje, że za jakieś 5 lat będzie on całkiem normalną alternatywą dla Windows i myślę, że na nowy rok (trochę wcześnie ale co tam) mogę spokojnie życzyć nam wszystkim aby tak się stało
8 December 2007 o godz. 11:45
Linuxem zacząłem się interesowac jakies 1.5 roku temu, na początku traktowałem to jako rozrywke i chęć poznania alternatywnego dla windows systemu operacyjnego. Od około 8 miesięcy nieustannie pracuje tylko na linuxie, z windowsem mam styczność tylko wtedy gdy moj młodszy brat pracuje przy komputrze i potem zostawia go właczonego a ja potrzebuje szybko sprawdzić poczte:) Wcale nie uważam ze trzeba czekać az 5 lat aby Linux stał sie alternatywą dla Windowsa bo przy odrobinie czasu i chęci mozna pingwinka skonfigurowac tak aby spokojnie mozna bylo go wykorzystywać zamias windowsa
20 December 2007 o godz. 07:44
Hejka
Ja już od jakieś czasu testuję różne dystrybucje, najwięcej czasu spędziłem na Mandriv’ie i OpenSuse. Spokojnie da się już pracować nie używając Windy, chociaż są pewne wyjątki. Np. ja musiałem odpalać windy gdy chciałem pogadać na Skype lub MSN (video) gdyż do tej pory Skype pod Linux nie obsługiwał rozmów Video. Teraz już ten problem znika, bo wyszła beta wersja Skype pod Linuxa z obsługą Video. Ale muszę stwierdzić, że Mandriva jest trochę mniej stabilna niż tego oczekiwałem. Dlatego np. OpenSuse jest tutaj o wiele lepszy. Odnośnie doinstalowywania różnych sterowników, pakietów, kodeków – w wersji FREE jest okrojona lista sterowników domyślnie instalowanych, bo ich autorzy nie zgodzili się na publikację w darmowej wersji. Jednak można zakupić np. wersję EXTREME gdzie już te potrzebne rzeczy są w systemie domyślnie. Wiadomo, chcesz mieć mniej problemów i wygodę – ZAPŁAĆ
jeśli nie to musisz to zrobić sam, ręcznie.