Prądożerne komputery czyli „more power”
Opublikowano 6 January 2008 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: IT i komputeryzacja, przemyslenia | Komentarze (0)
Kilka miesięcy temu u jednego z moich miejscowych klientów miałem okazję wymieniać w komputerze procesor oraz kartę graficzną na sporo lepsze (Gothic 3 nie chciał działać). Po czterech dniach od wymiany mam telefon, że komputer nie działa (nawet nie piśnie
) . Na miejscu okazało się, że padł zasilacz – widocznie mocniejszy procesor (Athlon 2600 oraz Ati 9800) zrobiły swoje – stare zakurzony biedactwo o mocy 250W odmówiło posłuszeństwa. Jego miejsce zastąpił 350W – obeszło się na szczęście bez marudzenia.
Dziś natomiast kolejny przykład ogromnego zapotrzebowania dzisiejszych komputerów na energię elektryczną. Standardowo do komputera mam podłączony UPS – tak dla świętego spokoju. Jak do tej pory nie sprawdzałem ile mój komputer pociągnie na nim bez zasilania (zadowoliłem się wskazaniami programu do jego obsługi). Był za to często problem z rozruchem i UPS wyłączał się z piskiem ale po kilku „startach” komputer udawało się zawsze uruchomić. Dziś jednak były jakieś zaniki zasilania (maksymalnie 1s) i co się okazało ?
Komputer stojący obok bez UPSa nawet się nie zresetował a ten który był do niego podłączony niestety miał niespodziankę, bo UPS po zaniku napięcia postanowił włączyć sygnał dźwiękowy oznaczający przeciążenie i odciąć zasilanie (akurat jak miałem wcisnąć CTRL+S). Paradoks – cóż – zdarza się. Żeby zapobiec ewentualnej zmianie nastroju na gorszy zastosowałem płynny środek uspokajający w wersji „strong”. Okazji do sprawdzenia było potem jeszcze kilka w związku z czym UPS wylądował przy komputerze, który „zjada” tylko 85W w trakcie pracy a ten na którym pracuję (180W) jest bez UPSa bo z nim było jeszcze gorzej. Zanik zasilania do 0,5s powinien jednak znieść (nie ma to jak dobry zasilacz
).
Denerwuje jednak fakt, że pomimo, że UPS teoretycznie ma znieść obciążenie do 500 W nie poradził sobie z komputerem, który ma 180W ! Program do jego obsługi dumnie twierdził, że zostało 15 minut – miło.
Widać więc chyba jak na tacy, że żeby pociągnąć komputer z tysiąc-rdzeniowym procesorem oraz tysiącem kart graficznych trzeba nieco prądu. Założę się, że tak jak ja w większości jest on stracony (kiedyś już pisałem, że do pisania bloga wystarczy P100).
