Trudne początki

Po moim marudzeniu na tym, że reklama jest nieskuteczna albo za droga i w wyniku tego nierentowna oraz po innych kilku ciekawych komentarzach z miłym zaskoczeniem odebrałem e-mail od Grzegorza Szczerby (to właśnie jego blog i ten komentarz, do którego adres podałem wyżej). Ma to też swój wyraz w moim poprzednim wpisie o Adwords.

info_o_wysylce.jpgCzas realizacji zamówienia
Jak się okazuje po analizie mojego sklepu Modele.DoSklejania.pl ma on braki – i to właśnie takie, które przekładają się na marny współczynnik konwersji, który w tym momencie wynosi u mnie jakieś 0,42%, a w opinii Grzegorza powinien mieć co najmniej 1% albo i lepiej.

info_o_wysylce_v2.jpgPierwszy mankament w postaci braku wyraźnej informacji o czasie dostawy już poprawiłem i jest ona cały czas widoczna po prawej stronie sklepu zaraz pod koszykiem. Dodatkowo kolor czerwony powinien zwracać na siebie uwagę, ponieważ nie ma go w innych miejscach. Poza tym informacja o czasie realizacji zamówienia umieszczona jest także w formularzu zamawiania towaru – przedtem była jedynie sucha informacja o tym, że towar będzie wysłany za pośrednictwem Poczty Polskiej i to w dodatku tekstem, który nie odróżniał się kompletnie z tła. Teraz ta informacja wygląda zupełnie inaczej i myślę, że jest dostatecznie widoczna. Po wybraniu opcji wysyłki i płatności natychmiast wyświetli się stosowna informacja (czerwona i czarna pogrubiona czcionka na nieco ciemniejszym tle niż cała reszta – zwraca uwagę jak nić ;) ) – tak więc tutaj kryzys został zażegnany w miarę szybko. Jak dla mnie rewelacja, bo to co zasugerował Grzegorz dalej już będzie wymagało sporo pracy.

Informacja
Dobrym pomysłem jest zamieszczanie w sklepie modelarskim zdjęć wyprasek oraz całej pozostałej zawartości opakowania – czasami jest kalkomania, jakieś instrukcje (niekiedy dwie i to obszerne), czasami w opakowaniu jest kilka figurek więc dobrze podać ich ilość bo jak widzę, pomimo tego, że na zdjęciu opakowania widać ich pięć to klienci i tak się nieraz pytają. Problem tutaj jest taki, że hurtownie poza zdjęciami przedniej części opakowania żadnych innych nie posiadają – często też nie ma absolutnie nic. Trzeba ratować się stronami producentów gdzie takowe zdjęcia zazwyczaj są, chociaż spotkałem się z przypadkami, gdzie model jest w sprzedaży a nie ma go jeszcze na stronie producenta (ach ci Czesi ;) )). O zdjęciach wyprasek i pozostałej zawartości opakowania można w większości przypadków tylko pomarzyć. Zdarzają się jak zwykle wyjątki.
Najlepszą metodą jest robienie własnych fotek, co jednak jest skutecznie utrudnione poprzez fakt, że zazwyczaj wszystko jest zafoliowane i nie ma jak się dobrać do środka bez uszkodzenia opakowania – można zamówić coś na magazyn ale wtedy blokujemy sobie gotówkę – na szczęście jest to jakieś rozwiązanie – model tak czy inaczej zawsze można sprzedać a żeby nie leżał długo wystarczy dobra cena i Allegro.

Jeszcze więcej informacji
To kolejny bajer, który może sprawić, że klient zostanie w sklepie dłużej (jak zwykle sugestia praktyka biznesu :) ) Tutaj też można liczyć na google oraz mieć nadzieję, że wystarczy czasu i cierpliwości do wykonania tego żmudnego zadania. Zakładając jednak, że uda się znaleźć informacje o danym modelu samolotu, czołgu czy innego pojazdu i wklepać ich do sklepu co najmniej 20 dziennie to w ciągu miesiąca prawie każdy produkt powinien taki opis posiadać. Nie tak źle, jednak czasami może być problem z tymi 20-toma opisami ;) Ale nawet jakby praca ta zajęła dwa miesiące to i tak w końcu cel zostanie osiągnięty i będzie można obserwować efekty.

Pozostałe pomysły i sugestie
Wiadomo kto je przedstawił a chyba najodważniejszą z nich są filmiki – fakt- lubię je oglądać ale chyba w przypadku modeli po 20-30 zł to lekkie przegięcie – co innego jak towar kosztuje 10 razy tyle. Nigdy jednak nie wiadomo czy kiedyś tego nie wdrożę.
Kiedyś też myślałem o umieszczeniu gdzieś w sklepie kursu dla początkujących modelarzy – sam nim nie jestem więc nie napiszę niczego z sensem tak więc pozostaje mi zwrócić się tutaj znowu do grona modelarskiego i z pewnością ktoś chętny się znajdzie to zrobienia takiego mini-poradnika. Potem można go za darmo udostępnić w sklepie – pewnie to coś da, poza tym można przy każdym modelu umieścić odnośnik do strony z tym właśnie kursem więc sprawa też wydaje się relatywnie prosta do wykonania. Poza tym jest jednorazowa a efekt trwały – jakikolwiek by już nie był.

Wnioski
Wygląda na to, że na obecnym etapie muszę zająć się konwersją a nie pozycjonowaniem i promocją, bo tutaj wydaje się już w miarę nieźle. Zakładam więc realistycznie, że dwa miesiące powinny wystarczyć na dodatnie opisów i części zdjęć, bo reszta będzie przybywać w miarę sukcesywnie w miarę sprzedaży modeli. Widzę też, że te przysłowiowe dwa lata potrzebne na rozkręcenie sklepu niestety trzeba spędzić na bardzo aktywnym czekaniu bo inaczej może się to okazać czas stracony.

Jedna odpowiedź do wpisu “Trudne początki”

  1. Gosia Mendalka napisał(a):
    15 May 2008 o godz. 11:53

    Tak sobie spaceruję na Trekker.pl i stwierdzam, że przydałoby się parę zmian… np z wystawianiem komentarzy i punktów. Muszę w wyszukiwarce wpisywać całe nazwy skopiowane z Moje konto-> zamówienie XXX trochę to żmudne… chyba, że jest jakiś link, a ja o tym nie wiem?

Zostaw odpowiedź