Dlatego, żeby nie bylo logo
Opublikowano 15 June 2008 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: IT i komputeryzacja, komputerowe kwiatki, przemyslenia | Komentarze (1)
Taką dokładnie odpowiedź usłyszałem od jednego z kolegów, kiedy zapytałem, czemu kupił pewien program do edycji wideo.
Jak na razie przyjęło się u nas, że nikt rozsądny nie kupuje oprogramowania, jednak mój kolega postanowił zafundować sobie program do obróbki wideo za niecałe 200 zeta. W końcu ma działalność – rozumie się.
Moim następnym pytaniem było „Ale windows to masz legalny?” – padło pytanie „po co”. Po chwili rozmowy okazało się, że do pracy nie potrzeba legalnego windowsa, jednak program do edycji materiału z kamery już musiał być, bo wersja piracka nakładała widoczne logo na cały materiał wynikowy.
Tak więc, jeżeli nie da się ominąć zabezpieczenia w programie a jest nam on niezbędny do kupujemy go jakby był po prostu kawałkiem sprzętu, którego nie da się skopiować. A jak da się pracować na piracie to większość zdecyduje się właśnie na niego.
Nie wiem czy traktować to jako ciekawostkę czy może jak coś dziwnego, ponieważ sam uważam to za niecodzienne. Owszem – rozumiem, że człowiekowi szkoda 300 zł na system, ale jak się wydaje grubo ponad 10 000 na kamerę to zdecydowanie zakrawa mi to za skąpstwo
Ba – sam komputer do obróbki wideo kosztuje już od 2000 zł (plus jakiś monitor).
Ciekawe jest dodatkowo to, że jakby się uprzeć, to pewnie udałoby się edytować materiał z kamery pod systemem Linux, zarówno system jak i całe oprogramowanie (Cinelerra) do tego służące jest darmowe, ale szkoda było czasu na przetestowanie, więc lepiej kupić program po windows (bo wygodniej).

15 February 2009 o godz. 07:45
znam taki sam przypadek, zarejestrowana dzialanosc gosp., kamera za 12k a oprogramowanie z rapidshare… dziwni Ci ludzie