Trzeba zainstalować Windowsa czyli „jak mogłem się mylić ?”
Opublikowano 12 August 2008 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: IT i komputeryzacja, komputerowe kwiatki, przemyslenia | Komentarze (0)
Zdarzyło się mi kilka dni temu zostać wezwanym do co dopiero zakupionego komputera (stacjonarnego), któremu rzekomo trzeba było zainstalować windows bo nic się nie włączało. Niestety przyczyna była inna – po prostu komputer był wadliwy a jego właściciel niestety nie zauważył, że nawet monitor się nie włącza i nie wydało mu się to podejrzane. Na komputerze była jednak plomba (jest to największe chamstwo jakie można zrobić klientowi) i nie mogłem nic zrobić więc powiedziałem, że trzeba to naprawić w ramach gwarancji (inna bajka, że teraz klient będzie musiał o byle co jechać prawie 100km z komputerem…). Musiałem oczywiście zapytać gdzie komputer został zakupiony – po otrzymaniu odpowiedzi wszystko nagle stało się jasne – Media Markt. Problemu by zapewne nie było gdyby obsługa sklepu sprawdzała komputery, niestety tego nie robią i jedyną radą dla klienta jest „proszę sprawdzić czy nie ma uszkodzeń mechanicznych”, ale żeby chociaż włączyć do kontaktu to już nie mówią. Bo po co ?
Po sprawdzeniu okazało się także, że brakuje płyty instalacyjnej Windows, która została wyraźnie wyjęta z foliowego opakowania gdzie została tylko instrukcja (naklejka licencyjna na szczęście znajdowała się już na obudowie). Śmiem twierdzić że ktoś z pracowników „pożyczył sobie płytę” a potem po prostu dopadła go ta sama przypadłość co mnie – skleroza.
A teraz ciekawostka – kiedy zapytałem osobę, która wezwała mnie do tego nie działającego komputera czy jeżeli kupowałaby samochód o tej samej wartości (zakładając, że byłaby kompletnym laikiem w temacie) to czy wzięłaby ze sobą osobę, która się na tym zna – usłyszałem w odpowiedzi „raczej tak”, ale do komputera ???? Bo po co ?
Męczyło mnie jednak strasznie czy tejże osobie udało się załatwić wszystko w serwisie więc dzwonię po kilku dniach i pytam – oczywiście komputer działa i wszyscy są zadowoleni. Co jednak było przyczyną ? „Nie uwierzyłbyś” – usłyszałem od rozmówcy i faktycznie trudno mi to było zaakceptować – a jednak – popełniłem błąd w sztuce. Komputer posiadał na płycie głównej zintegrowaną kartę graficzną, ale dołożono także o wiele lepszą „normalną” kartę. Niestety kiedy byłem u klienta nie dotarło to jakoś do mnie i monitor był podłączony do zintegrowanej, która to była wyłączona i monitor nie miał prawa nic pokazać na ekranie. Po podłączeniu go do właściwej karty wszystko jest OK.
Teraz już wiem, że część komputerów, jeżeli nie wykryje monitora podłączonego do karty graficznej (i nie jest on włączony) to Windows się nie uruchomi. Co też się działo a ja błędnie zinterpretowałem to jako awarię. Co dziwi mnie nieco bardziej, że nie było żadnego komunikatu dźwiękowego (głośnik systemowy powinien się przecież „drzeć”).
Taka historia będzie jednak dla mnie doskonałą „przypominajką”, że rutyna może czasami zgubić człowieka i trzeba patrzyć na wszystko dwa razy. Cieszy mnie też fakt, że nauczyłem się czegoś pożytecznego co pomoże mi w przyszłości w podobnych przypadkach.
