Wolę mieszkać w przyczepie kempingowej…

Jest to o wiele bardziej preferowane rozwiązanie przeze mnie niż np. zaciągnięcie kredytu na 30-40 lat i spłacanie go aż do emerytury, którą po pierwsze nie wiadomo czy otrzymam a po drugie nie wiadomo czy do niej dożyję ;)

Dlaczego aż tak drastycznie myślę – skłania mnie do tego rozumowanie, którego zwolennikiem jest Alex – można by powiedzieć, że jego mottem jest „travel light” – zupełnie jak podróżnicy tak i ja nie chcę na swoje plecy zabierać zbyt dużego balastu (jakiś zawsze jest niezbędny w celu osiągnięcia celu ;) ).

Są jednak ludzie, którzy albo nieświadomie biorą kredyt i potem zmagają się od pierwszego do pierwszego. Jest to zdecydowanie to, w co wierzą moi rodzice i co dookoła widzą (z drobnymi wyjątkami). W ich mniemaniu całkowicie zadowalające jest, że będę miał co jeść i gdzie spać. Dziwią mi się też niezmiernie, że w ogóle myślę, że taki poziom życia (dla mnie to po prostu przetrwanie a nie życie) nie jest tym w co celuję.

Fakt – obecne sukcesy (a raczej ich odczuwalny brak) oraz moja tendencja do „skoków w bok” skutecznie mi póki co utrudniają dotarcie do celu i cieszenie się życiemtak jak to sobie wyobrażam. Od czasu do czasu oczywiście trzeba sobie pozwolić w imię relaksu i nagrody, za dobrze wykonane zadanie. Na razie jednak obecny etap życia traktuję bardziej jak naukę.

Dodatkowo obecnie znajduję się tak ciekawym położeniu (co nie jest wyłącznie przenośnią), że mogę zostać przesiedlony przez państwo, z racji, że mój dom oraz inne budynki znajdują się na drodze nowej drogi ekspresowej S7, ale to nie jest pewne. Jest to więc kolejna niewiadoma, która utrudnia mi nawet bliższe planowanie wielu rzeczy. Oczywiście są takie, które mogę planować niezależnie od miejsca zamieszkania i tego czy się ono zmieni w najbliższym czasie czy nie.

Jeżeli więc dzisiaj dostałbym list „proszę się przeprowadzić” ? No cóż – zbieram kasę i myślę, jak zrobić z niej jak najlepszy użytek i w miarę możliwości jak stworzyć na jej bazie jakieś źródło pasywnego dochodu. Choćbym miał mieszkać przez kilka lat w jakichś obskurnych warunkach to jestem w stanie to zaakceptować, jeżeli w efekcie tego będę miał pasywny dochód, który będzie powoli budował moją małą fortunę. Oczywiście pojęcie „fortuna” jest bardzo subiektywne i dla mojego sąsiada byłoby to pewnie pięć zer poprzedzonych jedynką a dla mnie raczej sześć z piątką.

Co jednak zrobić z rodzicami, którzy oczywiście patrzą wyłącznie, jakby taki grosz włożyć w dom (bo w końcu trzeba gdzieś mieszkać) – i wcale by się nie wahali włożyć milion złotych jeżeli tylko byłby ładny. A jeżeli dostanę milion ? To co ? Kupię dom za całą kasę, i zamiast mieć aktywa to będę miał pasywo ? Ja dziękuję…

Na mój gust – mając milion – za 400 tys. kupuję skromniutki dom a 600 tys. inwestuję w coś, żebym miał chociaż 10% na rok. Dałoby to stały dochód 5 tys. miesięcznie. Niezła pensyjka – co ? Wtedy można spokojnie sobie robić to czy tamto. Lepszym rozwiązaniem byłoby nawet brać 3000 zł, a reszta niech sobie rośnie (w końcu mamy inflację, która jakby nie było pomniejsza wartość nabywczą pieniądza). 

Z drugiej strony jakbym nie miał zajęcia to bym się zanudził – więc z pewnością wtedy znalazłbym sobie jakieś zyskowne zajęcie i jeżeli dawałoby mi dochody wystarczające na komfortowe życie – wtedy kasa siedzi na koncie i rośnie jeszcze szybciej. Jeżeli przez dziewięć lat nie ruszyłbym kasy, to miałbym już 1,2 mln zł. W takim razie w wieku lat 40-tu jestem wyluzowany i spokojny (w miarę) o swoją przyszłość finansową. Jeżeli nie ruszę grosza przez kolejne 9 lat to na moim koncie jest już 3 miliony. Oczywiście nie uwzględniłem tutaj podatku belki, ale pewnie dałoby się to jakoś ominąć. Jest też nasza kochana inflacja – ale cóż – tego się nie przeskoczy. Chociaż gdyby zamiast 10% udało się „wycisnąć” średnio 12% w skali roku przez 18 lat, to moje trzy miliony musiałyby przywitać kolejny milion na koncie. Co wy na to ? 4 000 000 zł. Czy to nie robi wrażenia ?

Byłbym nawet skłonny zakupić drogi dom czy lokal w jednym przypadku – jeżeli będę miał go komu wynająć i czerpać z tego korzyści. Wtedy mogę się nawet minimalnie zadłużyć.

Póki co jednak czeka mnie jeszcze sporo wyrzeczeń i jeszcze więcej nauki. Wszystko z myślą o lepszym jutrze.

Odpowiedzi: 6 do wpisu “Wolę mieszkać w przyczepie kempingowej…”

  1. Rzeczywiście, pakowanie całej kasy w dom (pasywo) nie ma sensu. Sens ma tylko wkładanie w dom większej kasy, jeśli się ona zwróci w niższych kosztach jego eksploatacji. I wcale nie mam tu na myśli kolektorów słonecznych (te się ponoć nie zwracają w okresie życia).

    Skromniutki dom za 400 tysięcy? ;)

  2. OK – może te 400 tysięcy i określenie “skromniutki” to lekkie przegięcie (jak wyliczył mi niedwno kolega całkiem dobry dom kosztowałby 200 tys. zł (nie licząc działki) i wystarczy tylko wrzucić trochę mebli i zamieszkać.

    Ciekawi mnie jednak to co piszesz o kolektorach słonecznych… może jakieś wyliczenia ?

  3. Leszek napisał(a):
    22 August 2009 o godz. 05:19

    Witam:)
    Ja też myślę, nad zamieszkaniem w przyczepie…pojawia się jednak parę kwestii dot praktycznego przystosowania przyczepy do zamieszkania. Czy moge wiedzieć jak Ty sobie radzisz np z podłączeniem wody i zrzutem fekaliów?
    No i miejsce jest ważne…jak znalazłes miecówkę-miejsca publiczne można na dziko zamieszkiwac do 2 tygodni-później trzeba się przenosić…w caravan parku znalazłem za 270 pcm z rachunakmi, może u jakiegos prywatnego farmera da isę taniej? Znasz jeszcze kogoś kto mieszka w przyczepie?
    Byłbym wdzieczny za wsakazówki:)

  4. Na początek, żeby było praktycznie, pasuje mieć kawałek ziemi (czyli działkę :) ).

    Mając działkę mogę na niej postawić przyczepę i w niej mieszkać – co do odprowadzania ścieków – nie mam pojęcia – coś by się jednak wymyśliło – jak wiadomo dla chcącego nic trudnego i w tej kwestii na pewno znalazłoby się sensowne rozwiązanie.

  5. Tomek K napisał(a):
    27 September 2009 o godz. 10:52

    kolektory sloneczne zwraca sie ale troche to potrwa.

    Wpadlem na temat przyczepa – planuje zakup [grafika strony, itp :] nie lubie mieszkan, domek to cholerna skarbonka, do tego swietna rzecz masz dosc otoczenia lub znudzilo cie to jazda :]

  6. pawel napisał(a):
    19 October 2010 o godz. 10:39

    wykonuje komfortowe domy w technologii szkieletowej na kolach przystosowane do naszych warunkow klimatycznych.mozna je postawic bez zbednych formalnosci na swojej dzialce lub dzialce dzierzawionej.nie porownywalnie lepsze od starych domkow holenderskich w ktorych niema mozliwosci na mieszkanie caly rok(zima zimno, latem goraco)
    pawel_szostak@wp.pl

Zostaw odpowiedź