Jak ustalić koszt wysyłki w sklepie internetowym ?

Prowadząc dwa sklepy internetowe ciągle mam dylemat jakie powinny być koszty wysyłki.

Pierwszy ze sklepów sprzedający różne gadżety dla fanów S-F jest akurat takim, gdzie mniej patrzy się na cenę a bardziej na efekt zakupienia danej rzeczy. Marże również są o wiele większe więc nawet jak dopłacę czasami do wysyłki (zazwyczaj tak jest) to i tak odbiję sobie z nawiązką na towarze (marże są na poziomie od 50 do 200%). Tak więc koszt wysyłki nie jest tutaj tak istotny jak w przypadku przedstawionym niżej.

Drugi to sklep modelarski (modele samolotów, czołgów, samochodów itp.) – tam standardowa marża to 30-35% więc nie da się poszaleć. Klienci też patrzą jednak na cenę a koszt wysyłki gra dużą rolę. Zaczyna się więc kółko – z jednej strony dobrze zachęcić do zakupów dając opcję najtańszej wysyłki już za 6 zł, a z drugiej strony trzeba faktycznie do niej dopłacić jeszcze z i tak niedużego zysku.

Dla (nie)vatmanów 
Dla osób nie będących płatnikami VAT (korzystających ze zwolnienia z rozliczania tego podatku) sprawa wygląda lepiej. Jeżeli wysłanie paczki na poczcie kosztuje 10 zł, podajemy w sklepie 10 zł i tyle też płaci klient. Dla nas jest to obojętne bo z jednej strony mamy koszt 10 zł a z drugiej przychód 10 zł czyli rachunek się zeruje.

Dla vatmanów
W moim przypadku (rozliczam VAT) jest nieco inaczej. Urząd Skarbowy uznał, że skoro klient płaci mi (firmie) za wysyłkę paczki to jest to usługa świadczona przeze mnie i jest ona obciążona 22% podatku VAT. Czuli, żeby wyjść na zero, jeżeli nadanie paczki kosztuje 10 zł, muszę doliczyć do kosztu VAT (bo poczta niestety jest zwolniona i nie ma co odliczyć jak się dostanie fakturę). Czyli mamy 10 * 1,22 = 12,2 zł. Tak więc klient musi zapłacić 12,2 zł. Z punktu widzenia sklepu internetowego jest to dodatkowy koszt i utrudnienie – albo więc podniesiemy koszt i klient zapłaci więcej, albo będziemy dopłacać na VAT. W przypadku jeżeli nie podnieść cen o VAT, i policzyć 10 zł to wtedy realnie do kasy wpłynie nam 10/1,22= 8,2 zł. Dopłaciliśmy więc 1,8 !

A może jakiś kompromis ?
Można zastosować rozwiązanie pośrednie (jak ja) – dopłacać częściowo na VAT. Wtedy przesyłka nie jest aż tak droga, a ja znowu tak dużo nie muszę dopłacić do tego.

W przypadku korzystania z firm kurierskich problem nie występuje ze względu, że na ich usługi mamy zawsze 22% VAT. Wszyscy mają więc tak samo – czy rozliczają VAT czy nie.

A co z pozostałymi kosztami ?
Klient przeważnie jednak nie zdaje sobie sprawy, że koszt wysyłki to nie jedyny koszt ponoszony przez sklep, żeby nadać paczkę do klienta – trzeba przecież mieć pudełka, taśmę klejącą, czasami klej, jakieś materiały wypełniające wolną przestrzeń i kogoś do pakowania. Jeżeli robimy to samemu to zabiera nam to czas (który można by inaczej spożytkować). Tak czy inaczej pudełek ani taśmy nam mikołaj nie przyniesie – mnie nie przyniósł bo byłem niegrzeczny („bad to the bone”), do czego się przyznaję.

Jak dostarczyć paczki na pocztę ?
Jest też kwestia dostarczenia paczek na pocztę – jeżeli mieszka się w mieście i w promieniu 1Km jest poczta to można sobie spacerek zrobić z kilkoma dużymi torbami (wyjdzie na zdrowie). Kiedy ma się 10Km do najbliższej poczty pozostaje jedno rozwiązanie – samochód. Wszelka komunikacja miejska przy większej ilości pudeł raczej odpada (chyba, że sprzedajemy drogie maleństwa, więc wtedy jest OK.). Samochód trzeba mieć, trzeba go utrzymać w stanie używalności, opłacić ubezpieczenia i przegląd no i co najważniejsze – wlewać do niego. Wszystko to kosztuje i to nie mało (u mnie średnio 250-300 zł miesięcznie). Pytanie więc – czy doliczać to wszystko klientowi (co w efekcie dałoby najtańszą wysyłkę za 11-12 zł pewnie) czy nie przeginać i pozostać przy obecnym poziomie ? U nas panuje jednak opinia, że tego kosztu nie powinno się zrzucać na klienta, co akurat w USA jest na porządku dziennym i każdy ustala sobie swoje stawki, wg tego jakie ma koszty. Różnie więc bywa – raz za wysyłkę książki płaci się 6 USD a raz 12 USD.

Wszystko to oczywiście są dylematy w przypadku nadawania kilku-kilkunastu paczek dziennie. W przypadku ilości idącej w setki problemy są, ale już całkiem innej materii. Zapraszam więc do dyskusji.

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 4 do wpisu “Jak ustalić koszt wysyłki w sklepie internetowym ?”

  1. Hello, no ja z własnego doświadczenia wiem jak to jest z klientami u nas. Allegro jak zwykle tutaj ma swój wielki udział (i zły wpływ), bo sprzedawcy często oferują darmową przesyłkę aby zachęcić kupujących. Są różne produkty, na jednych jest wysoka marża, a inne to niskomarżowe, jednak klienci bardzo często nie zdają sobie z tego sprawy i żądają darmowej przesyłki za każdym razem gdy coś kupują w Internecie. Bo przecież mogą kupić to samo w tradycyjnym sklepie i nie płacą wtedy żadnej przesyłki, jednak nie biorą pod uwagę tego, że muszą niejednokrotnie dojechać jakoś na drugi koniec miasta do sklepu, a to też jest dodatkowy koszt.

    Jeśli chodzi o wysokość kosztów to trzeba trochę pokombinować, proponuję zastosowanie pewnych trików, chwytów marketingowych. Np. jasno i wyraźnie, dużymi literami napisać promocja, wysyłka tylko … zł !!! a w dopisku np. przy zakupie dwóch produktów na raz. Albo od jakiejś tam kwoty zamówienia – przesyłka gratis. Ja często stosuję trik wobec moich klientów (są to klienci zagraniczni), że nie doliczam kosztów transportu (albo doliczam tylko opłatę za jedną paczkę zamiast za dwie), ale nieznacznie podnoszę ceny produktów, tak aby to zrekompensować. Kiedyś też udało mi się zastosować taki trik, musiałem wysłać do klienta z Rumunii dużą ilość towaru (3/4 dostawczaka) i uzgodniłem z nim, że płacimy po połowie (zwykle to on płacił całość ale przy tak dużym zamówieniu trzeba było zastosować jakiś upust). Trik polegał na tym, że powiedziałem mu, że transport będzie kosztował 1000 USD czyli płacimy po 500 USD, a w rzeczywistości wynegocjowałem koszty przesyłki na 740 USD. W ten sposób klient był zadowolony, że zgodziliśmy się w połowie zapłacić i my też, bo nasz koszt nie był duży.

    Takie właśnie chwyty marketingowe trzeba by stosować aby zadowolić klientów. Nie ma innego wyjścia przy sprzedaży produktów z 30% marżą. Można też postarać się ciąć koszty związane z logistyką, gdzie tylko się da: cena zakupu pudełek kartonowych czy kopert, taśma, transport na pocztę. Jednak domyślam się, że takie kroki już poczyniłeś i nie ma tutaj za bardzo pola manewru.

  2. Tak się składa, że też mam 30% marży na większość towarów a że dostaję na niektóre z nich w hurtowni rabat do 10% to inna bajka. Tyle, że za wysyłkę trzeba płacić, więc czasami ten rabat się zeruje.

    Oczywiście, jeżeli uda się kupić coś znacznie taniej, niż się spodziewałem to już mój zysk. Klient nie zawsze musi wiedzieć, a jak mu się jeszcze jakiś rabat da to się jeszcze cieszy.

    Co do logistyki to staram się nie jeździć na pocztę z każdą paczką – zazwyczaj wysyłam je 2-3 razy w tygodniu. Zawsze to jakaś oszczędność.

    Taśmy – tutaj oczywiście też w miarę możliwości nie oklejam wszystkiego jak leci bez przyczyny ale zasadniczo są na tyle tanie, że jak się kupi raz to na rok starcza.

    Pudełka są już zdecydowanie droższe, ale tutaj również staram się wykorzystać tyle ile mogę, z tego w czym dostaję towar. Niestety większe pudła zostają, a tych jest najwięcej.

    Z tymi klientami marudami to się jak na razie nie zetknąłem z racji, że od razu informuję jaki jest koszt wysyłki. Pewnie – jak kupi za 200 zł to się może i potargować, ale za darmo to mogę mu wysłać od 300 zł wzwyż…

    Najbardziej jednak wkurza (chociaż nie powinno, bo nie ode mnie to zależy) jak poczta zawali a potem klienci do mnie z reklamacjami dzwonią. Ostatnio przykra sprawa – zamienili paczki i poszło zamówienie do osoby “x” a powinno do “y” i vice versa (chociaż każde pudło jest podpisane i wiadomo co gdzie nakleić…). Potem tłumaczenie, koszt, czas i prawdopodobnie trochę zniechęcony klient.

    Logistyka więc jak widać skomplikowana – zastosuję jeszcze zachęcacz w postaci kleju gratis do każdego modelu (koszt 1,3 zł) ale tylko dla klientów sklepu internetowego – ci kupujący przez Allegro nie dostaną nic, bo koszty i tak są dość wysokie a wątpię, czy sobie zapamiętają gdzie kupili.

    Ostatecznie więc – faktycznie – pole do manewru się kurczy i jedynym rozwiązaniem nie jest kolejne cięcie kosztów (bo faktycznie będę musiał się przenieść do tej przyczepy kempingowej o której pisałem) a raczej pobudzanie popytu.

  3. Witaj.

    Wojciech Bogacz:
    “Logistyka więc jak widać skomplikowana – zastosuję jeszcze zachęcacz w postaci kleju gratis do każdego modelu (koszt 1,3 zł) ale tylko dla klientów sklepu internetowego – ci kupujący przez Allegro nie dostaną nic, bo koszty i tak są dość wysokie a wątpię, czy sobie zapamiętają gdzie kupili.”

    Ten cytat mnie trochę dobił w Twoje wypowiedzi. Rozumiem, że Allegro swój haracz ściąga, ale dlaczego chcesz przez to tracić klienta? Czy nie lepiej zaplanować wysyłki w ten sposób by po otworzeniu pudełka Twój klient był zaskoczony? Może warto było by wydrukować kilka ulotek/kuponów rabatowych i wrzucać je do paczek klientów z Allegro? Mogło by to przekierować klientów z Allegro na Twoją stronę. Nie znam Twoich produktów, nie znam też cen, ale czy 3-5% zniżki na zakupy TYLKO PRZEZ TWÓJ SKLEP WWW nie zadowoliła by takiego klienta? Czy stosujesz mailingi? Zbieraj bazę klientów, każdego czy to z allegro, czy ze sklepu zachęć do zapisania się do newslettera. Później możesz wysyłać im np ciekawe artykuły, bądź też stworzyć jakiś biuletyn (np miesięcznik) którego m.in. celem będzie zachwalanie jaka to ta figurka jest wspaniała, a ta jakie ma dodatkowe bajery, i każda z nich za jedyne XXXzł. Myślę że o każdego klienta trzeba dbać i starać się go przyciągnąć do siebie. Sprawdź czy zadziałają ulotki rabatowe, jeżeli nie, szukaj dalej. Nie warto tracić klientów z Allegro :)

  4. Dzięki Rafale za Twoją wypowiedź – zdaje mi się – że faktycznie tak będę robił bo drukowanie ulotek z kodami rabatowymi nie będzie stanowiło żadnego problemu a faktycznie, może przyciągnąć klientów do sklepu.

    Po głowie kołacze mi się jeszcze jedna idea (gratis, który mnie nie kosztuje a jest wart coś dla klienta) – co by to było – nad tym trzeba pomyśleć (te kody rabatowe, nie są tak całkowicie darmowe, ale też niezłe).

Zostaw odpowiedź