Nie mam nic do Windows Vista

Niestety ten system czasami potrafi wkurzyć (do tego stopnia, że poważnie myślę o zakupie niszczarki z możliwością mielenia płyt). A może to po prostu brak odpowiednich sterowników… Wszystko jedno. Wiem – że są zadowoleni użytkownicy i z pewnością mogą mieć rację – jednak ja jestem zdecydowanie negatywnie nastawiony do tego systemu – przemawiają za tym moje boje z tym systemem.

Prosta czynność w postaci zainstalowania sterowników do modemu ADSL na złączu USB okazała się praktycznie niemożliwa. Wprawdzie raz zadziałał ale po restarcie komputera już nie i tak zostało. Remedium jak zwykle okazały się specjalne sterowniki do Vista SP1 (do SP0 są już inne – dlaczego – nie wiadomo….), ale to już akurat kwestia dostawcy łącza do Internetu. Chociaż w przypadku XP klient włożyłby CD, kliknął kilka razy „dalej” a potem został wchłonięty przez naszą-klasę. 

Dziwi mnie też masowa praktyka producentów sprzętu, jest tworzenie na dysku laptopa jednej partycji około 4-6 GB, na samym końcu dysku, na której to rezyduje program naprawczy wraz z całym windows Vista… Pozostała część dysku (czy to jest 75GB czy 300GB) zazwyczaj jest jedną partycją (są wyjątki od tej reguły na szczęście). Co więc się stanie, kiedy masz tam 50 GB ważnych danych i padnie Ci system ? Ciężka sprawa – nie ryzykowałbym używania programu naprawczego, zanim moje dane nie będą bezpieczne, ponieważ mógłby on je „przypadkiem” skasować. Nawet przy użyciu tylko naprawy systemu a nie kompletnego formatu dysku (co akurat jest domyślnie proponowane !!!). Jak zwykle ratunkiem na tego rodzaju ludzi jest shotgun.

Gdyby były dwie partycje można by zrobić szybką kopię (kwestia 20-30 minut a nie 1,5 godziny) na drugiej partycji i w razie problemów jeszcze szybciej wrócić do stanu pierwotnego (niestety standardowe przywracanie systemu wbudowane w system zawiodło – po raz kolejny niestety). 

Wspomnę jeszcze o czymś, co sprawiło, że jak sobie przypomnę o co chodzi, to odruchowo sięgam po piwo (tak na uspokojenie). Chodzi o opcję przywracania systemu w Windows Vista – u pewnego faceta, system zajmował 10GB, a dane do jego przywrócenia ponad 60 !!! Nic tylko kompletny brak rozumu u programistów, którzy powiedzieli, że ta opcja ma być domyślnie włączona. Ratunkiem na nich też jest w.w. dwulufowiec.

Cieszy mnie też niezmiernie fakt, że mój leciwy już laptop na którym sobie właśnie wstukuję ten tekst używa Windows 2000 i Word 2000 i działa to naprawdę miło i sprawnie. Pomimo tego, że jest to Pentium 400 II i 128 MB pamięci RAM. Pozwala on na obsługę moich sklepów, bloga i Allegro gdziekolwiek jestem. Wystarczy klucz Bluetooth na USB za 20 zł lub karta Wi-Fi za 40 zł. Pomijając niemożliwość korzystania z YouTube (za wolny procesor od przetworzenia tych wszystkich „flashy”) mogę na tym sprzęcie zrobić naprawdę masę rzeczy.

Zresztą – na leciwe laptopy (gdyby kogoś zbytnio wkurzały) rozwiązaniem znowu jest shotgun. Jak się okazuje jest to narzędzie równie skuteczne co solidny młot a o ile przyjemniejsze w użyciu.

P.S. – to już chyba takie moje zboczenie zawodowe – czasami potrafię „wydusić” ze sprzętu coś, co innym wydaje się niemożliwe… Ci co nie wiedzą, i tak nie zauważą. To tak samo jak z klasycznymi samochodami. Kto się zna – to wie – a kto nie to przejdzie obok.

Zostaw odpowiedź