Całe szczęście, że jest kryzys
Opublikowano 26 May 2009 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: e-biznes, przedsiębiorczość, przemyslenia | Komentarze (3)
Wszystkie media wściekle klepią ciągle o kryzysie, a za nimi powtarza je bezmyślnie większość ludzi. W ten sposób na pewno kryzys nas dotknie bo wszyscy uwierzą, że jest i nawet jakby jego skutki były nikłe to już ludzie przekonani, że przecież kryzys jest sprawią, że będzie gorszy niż normalnie by się mogło wydawać.
Istnieje jednak druga kategoria ludzi – ci, który okres zastoju gospodarczego wykorzystają tak, żeby było im łatwiej w okresie wzrostu.
Osobiście działałem wg. tej zasady, i dopiero dziś do mnie dotarło, że podświadomie okres bezczynności poświęciłem na naukę, uruchomienie nowego sklepu (który jest obecnie już „na wylocie”) i mnóstwo innych rzeczy.
Jest też masa firm, które w ubiegłych latach miały tyle roboty, że nie mieli nawet czasu wydać zarobione pieniądze – teraz czas jest i pieniądze też – więc inwestują – w nowe technologie, rozwiązania, szkolenia itp.
Tak więc wszystko zależy od ludzi jak potraktują recesję gospodarczą – jako problem, czy jako szansę. Ci piersi będą potem narzekać i zwalać winę na brak pieniędzy, czasu, rodzinę, znajomych, chomika i świętego mikołaja po czym zaczną zazdrościć tym pozostałym, którzy zrobili coś i nagle jest im lepiej.

27 May 2009 o godz. 00:14
Kiedyś, w trakcie jednego z załamań gospodarki USA, ktoś przeprowadził badania, które firmy wyszły na najlepsze pozycje po kryzysie (abstrahując od tego, czy go dziś mamy
). Oczywiście były to firmy, które nie bały się inwestować, gdy inni ograniczali wydatki. Pisze o tym chyba Brian Tracy w którejś książce, chociaż nie pamiętam już dokładnie.
29 May 2009 o godz. 15:27
Ja osobiście uważam, że w Polsce kryzysu nie było i nie ma. Jednak znam kilka przypadków w branży, w której pracuję, że firmy w ciągu ostatnich 8 miesięcy upadły, zbankrutowały czy zostały sprzedane. I podam kilka tego powodów. Były to firmy handlowe (detaliczne hurtownie i półhurtownie). Przyczyną upadku było przeszacowanie własnych możliwości, przeinwestowanie na początku kryzysu światowego, kombinatorstwo i nieuczciwa konkurencja, maskowanie kosztów i sztuczne zawyżanie zysków (które były tylko pozornie wysokie), panika na początku kryzysu światowego i wyprzedawanie towarów po kosztach. To tylko część powodów upadków firm. Znam też sporo przykładów zagranicznych (europejskich) firm, które mocno walczą z kryzysem i udaje im się wytrzymać dzięki przemyślanym decyzjom. Np. zaprzyjaźniona firma rumuńska trzyma się mocno, dlatego że nie ma praktycznie żadnych kredytów, a jej konkurenci muszą na gwałt wyprzedawać towary z magazynów po kosztach dlatego, że muszą odzyskać kasę na spłatę zaległych kredytów. Jednak taka akcja nie pomoże i doprowadzi w konsekwencji do zepsucia cen na rynku, a firma sprzedawszy towar po kosztach i tak nie jest w stanie zakupić nawet takiej samej partii nowego towaru do handlu, bo po spłaceniu wierzycieli, zostaje niewiele kasy na inwestycje w nowy towar. W rezultacie nie ma czym handlować, a co za tym idzie nie ma kolejnych zysków. Koło się zamyka, a firma idzie w piach. Nie tędy droga jak widać.
Kryzys ma to do siebie, że tak jak pisałeś Wojtku, jedni narzekają i do każdej decyzji podchodzą z obawą o swoją przyszłość, a inni pomimo trudności prężnie się rozwijają. Jedne firmy upadają ale jest to jednocześnie szansa dla innych, gdyż mogą przejąć klientów pozostawionych na lodzie przez upadłą firmę. Trzeba tylko mądrych decyzji i sporo odwagi. Nie można zatrzymać inwestycji, jedynie je ograniczyć i mądrze rozdysponować swoje zyski.
30 May 2009 o godz. 12:11
To dziwne bo ja wokół siebie widzę firmy, które się rozwijają – np. moim dostawcy jak widzę poszerzają ofertę. Polscy i zagraniczni.
Inne firmy – kilka zaprzyjaźnionych – również się rozwija. To tak jakby wbrew temu co się mówi
Moja działalność niestety zatrzymała się w rozwoju (albo i wręcz cofnęła) przez moją nieuwagę i sporo mnie to kosztowało. Na szczęście poza wyprzedawaniem z magazynu nieco towaru (jakieś 30% może) po normalnych cenach to nie musiałem podejmować żadnych desperackich działań. Czasami miałem momenty typu – kurczę – chrzanić – wrzucam wszystko z magazynu na Allegro na aukcje od złotówki (bez ceny minimalnej) i w ten sposób odrobię wszelkie straty. Niestety mogłoby tak jak piszesz – po spłaceniu moich zobowiązań nie miałbym kasy ani towaru.
Dzięki tym wszystkim zawirowaniom zyskałem wiedzę i czas, żeby ją wdrożyć w życie i już niedługo startuje mój kolejny eksperyment