Rolnik czy przedsiębiorca
Opublikowano 4 October 2009 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: dotacje, finanse, przedsiębiorczość, przemyslenia | Komentarze (0)
Czasami zadaję sobie to pytanie – a jak pomyślę dłużej to wychodzi na to, że po pierwsze informatyk z zamiłowania, przedsiębiorca także bo działalność jest a rolnik formalnie i nieco z konieczności, bo jakby nie było pomagać trzeba, kiedy brakuje rąk do pracy.
Z drugiej strony można w ogóle zastanowić się, czy pytanie, które jest tytułem tego wpisu jest w ogóle zasadne ? Czy tutaj musi być „lub” ? Może jedno i drugie jest tożsame ?
Obecnie rolnik jest w zasadzie przedsiębiorcą. Jest tak dlatego, że nie ma już zagwarantowanych przez państwo cen skupu zbóż, żywca i innych produktów pochodzenia rolniczego – podobnie jak w przypadku prowadzenia normalnej działalności. Podobnie też, trzeba dość intensywnie inwestować w sprzęt oraz ewentualny zakup ziemi, żeby móc się rozwijać, bo jeżeli nie ma rozwoju to w ciągu kilku lat takie gospodarstwo staje się nierentowne i nie konkurencyjne (wysokie koszty produkcji i znikome zyski).
Rolnik podobnie więc jak każdy myślący przedsiębiorca musi utrzymywać delikatną równowagę pomiędzy wydatkami – zakupem środków ochrony roślin, nawozów, ewentualnych części zamiennych, nasion czy ewentualnie właśnie wszelakiego rodzaju żywca a tym, ile zainwestuje w rozwój (np. nowsze maszyny, inny sposób uprawy zmniejszający koszty, zmechanizowanie pewnych czynności itd.).
Przez ostatnie miesiące uświadomiłem sobie to, że bycie rolnikiem uczy bycia przedsiębiorcą – oczywiście trzeba chcieć – bo ci, którym co innego w głowie toną (zazwyczaj w powodzi kosztów).
W chwili obecnej jeżeli ktoś jako swój „zawód” wybiera rolnictwo – pewnie spojrzą na niego jak na kosmitę albo geniusza – czasami jedno i drugie
Prawa jest taka, że opłacalność produkcji rolniczej jest bardzo niska i jedynie bardzo pracowici, pozytywnie patrzący i przedsiębiorczy ludzie mogą się tutaj otrzymać. Moje spostrzeżenia mówią mi, że małe gospodarstwa – do 10ha i mniejsze istnieją wyłącznie dzięki temu, że wcześniej ktoś coś kupił i w coś zainwestował i teraz to eksploatuje. Na nowe maszyny czy narzędzia raczej za bardzo funduszy nie ma. Są też dopłaty, które jak wiadomo utrzymują niektórych przy życiu (w tym nie).
Wszystko to jednak pomimo, że pożyteczne bo można się wiele nauczyć i widząc co się dzieje nabrać motywacji do osiągnięcia czegoś w życiu sprawia, że pozostanie rolnikiem, chociażby „jedną nogą” odpowiada mi równie dobrze jak bycie postrzelonym w kolano.
Stąd też jestem wyjątkowo nie poprawny i koncentruję się na swojej pasji – komputerach – internecie i tym podobnych. Jest to rzecz, którą chcę się zajmować w życiu i dzięki której, będę miał pieniądze. Oczywiście mógłbym z komputerów przerzucić się na sprzedaż stali jak mój kolega, ale jakoś pomimo swoich walorów płacowych średnio mnie to kręci. Oczywiście wykluczyć też tego nie mogę, bo w obliczu przymusowego strajku głodowego podejrzewam, że oferta nagle stałaby się akceptowalna.
