Pracować czy odpocząć ?

Jak zwykle wpis ten powstał (po niestety mojej dłuższej nieaktywności blogowej) jako próba uporządkowania pewnych spraw.

Tytuł zdradza już o co chodzi – jednak jak zwykle mam dylemat gdzie jest granica, kiedy trzeba przestać pracować i zacząć odpoczywać, żeby drugiego dnia móc pracować wydajniej i bez bólu głowy sprawiającego wrażenie, jakby ktoś postawił nam na głowie faceta z młotem pneumatycznym.

Pierwsza szkoła mówi „Lunch is for Loosers” – jest to dość ekstremalne podejście do tematu. Często sam robię podobnie, ale w pewnym momencie zaczynam się „wyłączać” mentalnie i próbuję coś zrobić ale nie mogę się skupić na tym, i mija godzina lub dwie a ja nadal nie zrobiłem nic konkretnego. Niemniej jednak będąc solidnie wypoczętym można przez 16 godzin zasuwać. Dzień – może dwa. Dłużej tak nie potrafię – muszę odpocząć. Robię to oczywiście.

Nadchodzi jednak weekend – a konkretnie niedziela – 90% ludzi nic wtedy nie robi – przynajmniej związanego z szeroko pojętym „pracowaniem” – czy to we własnej firmie czy etacie (poza pewnymi wyjątkami jak np. policja, pogotowie itd.).
Co ja robię w niedzielę ? Zazwyczaj robię coś związanego z tym co daje mi pieniądze czyli pracuję nad sklepem (dodaję nowe zdjęcia, artykuły itd.), choćby nawet sprzątam w domu (wtedy mam napady kreatywności), ewentualnie robię jeszcze coś, co przyda mi się potem.
Zasadniczo jednak na zasadzie, że jak nie zrobię dziś bo nie mam zbytnio sił, to jutro też musi być, jeżeli wiem, że będę miał czas.

Jako ciekawostkę podam, że kiedyś Kamil pisał, że odpoczynek też musi kiedyś być, ponieważ inaczej działoby się z ludźmi jak ze mną – „wyłączali by się” w trakcie normalnego dnia roboczego. Człowiek nie robot – odpocząć musi ;) Pisałem już o tym dość dawno (Terminator na łańcuchu).

Innym myśleniem jest jednak zrobienie sobie obowiązkowej przerwy w trakcie świąt urzędowych (zdaje się, że brzmiało to „Nie bądź jeleniem – nie pracuj w te święta”) – teoretycznie, niewiele nam wtedy ucieknie. Tak i nie.

Jeżeli prowadzi się jeden z dwóch sklepów monopolowych czynnych w niedzielę w całym mieście (nawet tak małym jak Miechów) to im większe święto tym więcej klientów – powiedziałbym, że za taki dzień można zarobić niekiedy tyle, co za 2-3 tygodnie bo kolejka zazwyczaj przypomina te z przed 20-tu lat i nie zmienia się od rana do nocy.

W przypadku mojego biznesu mogę sobie spać całą niedzielę (co jeszcze mi się nie zdarzyło), bo za mnie pracuje oprogramowanie (czyli sklep internetowy). Tyle, że jak chcę coś dodać do sklepu, poprawić, zmienić lub po prostu sprawdzić to niestety ale nikt tego za mnie nie zrobi w niedzielę. W inne dni zresztą też – przynajmniej na razie.

Człowiek uważny czytając wszystkie te newslettery zalewające skrzynkę e-mail może wyciągnąć jeden wniosek. Jeżeli nie szkodzi Twojemu biznesowi ani tobie fakt, że zrobisz sobie odpoczynek w niedzielę i inne dni wolne – zrób to koniecznie. Im bardziej wymyślny sposób odpoczynku tym więcej energii na później.

Jeżeli jednak masz wyskokowy biznes, który wymaga Twojej obecności w niedzielę – cóż – od Ciebie zależy jak to potraktujesz. Osobiście poświęciłbym taki dzień świąteczny a odpoczął sobie potem nawet dwa dni – kiedy to i tak ktoś inny może sprzedawać a i klientów jest mniej.

Tagi: , , , ,

Zostaw odpowiedź