Może coś do picia ? Kawę ? Drinka ?
Opublikowano 15 May 2010 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: IT i komputeryzacja, przemyslenia | Komentarze (0)
Często jest tak, że kiedy przyjeżdżam do klienta naprawić komputer lub coś skonfigurować, jestem częstowany herbatą, kawą, ciastkiem – raz czy dwa razy nawet całym obiadem. Często też zupełnie niczym.
Kilka dni temu jednak zdarzył się klient, który po kilku chwilach zaproponował drinka – odmówiłem jednak tłumacząc się tym, że muszę wracać do domu samochodem. Zrobiłem co mogłem i pojechałem, poprosiłem o sprawdzenie czy jest w porządku – powiedziałem też, że rozliczymy się, kiedy będzie tak jak trzeba.
Drugiego dnia jednak klient pojawił się u mnie w serwisie i powiedział, że po reinstalacji windows (miał angielski system Vista a zakupił polski Windows 7) brakuje kilku drobiazgów, według niego jednak ważnych (normalnie można by zastąpić to czymś innym ale przyzwyczajenie było w tym przypadku silniejsze). Wyrażał się jednak w sposób bardzo chłodny oraz nieco „z góry” – odniosłem po prostu wrażenie, że nie docenia pracy innych. Zostawił jednak laptopa i po kilku godzinach szukania rozwiązania jak zrobić to co chciał udało się osiągnąć efekt.
Po tym zdarzeniu odniosłem jednak wrażenie, że jeżeli dałbym się poczęstować alkoholem, rozmowa mogłaby być jeszcze bardziej chłodna, bo klient wyglądał na takiego, co nie przebiera w narzędziach i użyłby tego argumentu przeciwko mnie. Wtedy nie byłoby wyjścia i żadnych negocjacji.
Poza tym fakt jest taki, że alkohol nie sprzyja temu, żeby szybko uporać się zadaniem – czasami wręcz je utrudnia. Istnieje więc ryzyko, że można coś uszkodzić – w takim przypadku sytuacja jest niestety przegrana – w końcu nie było się trzeźwym.
Stąd więc stosuję zasadę, że niezależnie od sytuacji – żadnego alkoholu w trakcie napraw u klienta nie pijam. Chyba, że jest to bliski znajomy, ale to też dopiero po wykonanym zadaniu.
Będąc trzeźwym nasz tok myślenia jest prawidłowy, łatwiej prowadzić rzeczową rozmowę z klientem w razie, kiedy ten wymaga czegoś więcej niż zwykle itd.
Oczywiście zdarzyć mógłby się przypadek, kiedy alkohol miałby pozytywny wpływ na relacje z klientem, ale pierwszym razem zdecydowanie odradzam sprawdzanie takiej ewentualności. Czasami też można pomylić się w ocenie człowieka, a wtedy skutki mogą być jeszcze gorsze. Bycie trzeźwym po prosty się opłaca (smutne ale prawdziwe).
P.S. Dwa razy zdarzyło mi się być częstowany alkoholem i w obu przypadkach było potem wyjaśnianie sprawy z klientem bo coś nie pasowało. Ostatecznie wszystko zakończyło się pozytywnie, ale będę traktował takich częstujących "małym conieco" klientów wyjątkowo „ostrożnie” na przyszłość.
