Idiotyczne przepisy
Opublikowano 12 July 2010 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: biurokracja, przedsiębiorczość, przemyslenia | Komentarze (0)
W zasadzie to należy mi się nagana za terminowość, bo w tym roku (sam nawet nie wiem dlaczego) spóźniłem się z zaświadczeniem o wysokości zapłaconego podatku, które to jest potrzebne w KRUSie, w celu dalszego podlegania ubezpieczeniu u nich. Zaświadczenie to składa się do końca maja, ja niestety „obudziłem się” zbyt późno.
Konsekwencje spóźnienia jeszcze w zeszłym roku w zasadzie nie istniały, pod warunkiem, że do końca czerwca taki dokument udało się dostarczyć. Ubezpieczenie w KRUSie płaci się kwartalnie, takie też były i minimalne okresy ubezpieczenia. Tak więc spóźnialscy mieli czas do końca czerwca. Czasami trzeba było do kierownika urzędu iść i powiedzieć jak jest po czym sprawa była załatwiona.
W tym roku jest jednak inaczej – spóźnienie oznacza natychmiastowe i nieodwracalne przejście do ZUSu. Różnica jest nielicha bo KRUS na dzień dzisiejszy wynosi 500 zł kwartalnie (500 / 3 = 166 zł /mc) a ZUS prawie 840 ! Czyli prawie 700 zł miesięcznie więcej kosztów. Jak dla mnie niestety okazało się to za wiele i chwilowo zawiesiłem działalność.
Okazało się, że przez moje spóźnienie, już w czerwcu zostałem objęty ubezpieczeniem w ZUSie, chociaż tam jeszcze o tym nie wiedzieli ! Musiałem zgłosić się do urzędu, wypełnić 4 druki i pożegnać się z 800 zł. Tak jakby nagle wszystkie usługi medyczne podrożały o 400% (z których tak naprawdę niemal nie korzystałem aż do niedawna….).
W chwili obecnej nie mam żadnej osoby w rodzinie, która mogłaby na papierze figurować jako właściciel firmy, bo wykorzystałbym ten fakt bezwzględnie. Warunkiem podlegania ubezpieczeniu w KRUS (posiadając jednocześnie działalność gospodarczą) jest bycie ubezpieczonym u nich nieprzerwanie przez co najmniej trzy lata. U mnie ta ciągłość została przerwana w czerwcu. Tak więc kolejna z tej “furtki” nie da się już skorzystać.
Całą tą sytuację uważam za co najmniej niedorzeczną, ponieważ dlaczego coś co było całkowicie akceptowalne rok temu w tym już nie jest – tylko i wyłącznie dlatego, że politycy tak postanowili. Niestety z tego co widzę, Polska jest jednym z krajów najbardziej nieprzyjaznym przedsiębiorcom. Czyli jak chcesz prowadzić firmę to musisz ponosić koszmarne koszty, bo przecież z czego utrzymać tą armię urzędników… Ci ludzie zamiast robić coś pożytecznego i dostarczać potrzebnych usług lub towarów na rynek mają za zadanie nękać i kontrolować właścicieli firm a także straszyć ich użyciem siły jeżeli nie będą płacić. Z tego co się orientuję to mafia działa na takich samych zasadach. Tyle, że oni gwarantują przynajmniej święty spokój.
W chwili obecnej szukam zgrabnego i w miarę prostego rozwiązania, jak prowadzić firmę i nie płacić ZUS (pewnie mnie kiedyś za to zamkną, nie mówiąc o propagowaniu takich idei ale wolę być wtedy bogaty niż biedny). Chrzanić „darmową” służbę zdrowia i państwową emeryturę – gdyby moje podatki były odkładane na lokacie 4% to miałbym emeryturę, z której można by całkiem dobrze żyć (jak na obecne realia), wystarczyłoby nawet jeżeli trzeba by się bardzo intensywnie leczyć szpitalnie.
Ktoś nie dawno powiedział, że „unikanie podatków to obecnie jedyne opłacalne zajęcie intelektualne”.
Wiem, że troszkę się wyżalam się tutaj, ale wolę jeszcze miesiąc albo i dwa szukać jak prowadzić legalnie biznes przy mniejszych kosztach niż iść na etat, bo to co obecnie widzę dookoła gwarantuje jedynie frustrację i nerwy. Gwarantuje także najniższą krajową 900 zł na rękę…
P.S. – te 900 zł na rękę kosztuje pracodawcę faktycznie 1317 zł (minimalna krajowa). Pomyśl teraz co mógłbyś(aś) zrobić za te 417 zł miesięcznie ?
P.S.2 – ciąg dalszy historii nastąpi, ponieważ perspektywa zostania czyimś niewolnikiem za 1000 zł miesięcznie odpycha mnie bardziej, niż pozostanie rolnikiem – chociaż ten zazwyczaj ma większą swobodę działania.
