Fachowcy to mruki

Zazwyczaj ludzie są rozmowni, starają się podtrzymać konwersację i zasadniczo odpowiadają na zadane im pytania.

Zdarzają się jednak inni – reagujący na próby rozmowy w różny sposób. Aby „upolować” takie osoby zazwyczaj nie trzeba daleko szukać – wystarczy jakiś informatyk w okularach, pan elektryk z wąsem czy ewentualnie nieco podłysiały mechanik samochodowy ;)

Pierwszy przypadek (nie mylić ze mną, chociaż spełniam w.w. kryteria) spotykam w miarę regularnie – jest to osoba (pracownik firmy), który na pytania klientów odpowiada monotonnym (powiedziałbym wręcz znudzonym) tonem – pomimo braku otwartej niechęci niektórzy mogą jej się w tym doszukiwać. Nawet czasami pytania swojego szefa pozostają bez odpowiedzi – wszystko zależy od humoru tej osoby. Osobiście dziwię się temu pracodawcy bo tak olewającego podejścia do ludzi bym nie tolerował u pracownika. Nawet u znajomego.

Elektryk z wąsem to historia świeża niczym to w co czasami zdarzy się wam wdepnąć przechadzając się chodnikiem. Miałem lekką awarię elektryczną w samochodzie (zgasły światła po lewej stronie) więc umówiłem się na konkretną godzinę i udałem na miejsce. Musiałem poczekać chwilę, bo akurat pan fachowiec był zajęty, ale tak się zdarzyło, że pani, której coś naprawiał zaczęła rozmowę o jego hobby, którym jest wędkarstwo – z trudem ale udawało się jej prowadzić rozmowę (gratuluję !). W moim przypadku nie było tak lekko – ryby interesują mnie niczym polityków działanie na korzyść kraju. Pan szybko i sprawnie zabrał się do dzieła – nie powiedział w tym czasie ani słowa (20 minut) – na odchodne dostałem polecenie zakupu żarówki od świateł drogowych oraz dwóch oprawek do postojówek. Wprawdzie niechęci żadnej nie czułem, ale chęci do konwersacji na tematy inne niż ryby też nieszczególnie. Oczekiwałem chociaż jakiegoś marudzenia „pod nosem” typu „brak napięcia”, czy „aha – mamy się” itp. – niestety zawiodłem się. Milczał jak ściana.

Trzeci przypadek – pośredni – też mam czasami do czynienia – bardziej rozmowna bestia, zwłaszcza kiedy wchodzimy na ulubione tematy tejże osoby – chociaż o innych czasami też pogada – na szczęście zainteresowania i wiedzę ma szeroką więc przeważnie coś się znajdzie. Na pytania też odpowiada – czasami po dłuższym namyśle i z wyraźnym brakiem entuzjazmu (pewnie boi się konkurencji, albo że sobie sam naprawię…).

W tym akapicie muszę być troszkę nieskromny – brakuje mi naprawdę ludzi, którzy jednocześnie mają wiedzę popartą praktyką i w dodatku są wyjątkowo wesołymi oraz otwartymi do świata ludźmi w stopniu co najmniej porównywalnym do mnie, a nawet jeszcze bardziej. Kiedy naprawiam cokolwiek komentuję i staram się tłumaczyć klientowi każdą czynność, którą wykonuję z jego komputerem oraz dlaczego, czasami nawet przedstawiam tok rozumowania. To buduje zaufanie – a tak – cóż – poprzyglądałem się – zapłaciłem i pojechałem. Liczę, że uda mi się zmienić kiedyś zdanie na ten temat i to co uważam dziś za regułę stanie się wyjątkiem :)

Chciałem znaleźć definicję słowa „mruk” w wikipedii oraz innych źródłach ale nie znalazłem. Wyjaśniam więc, że z moim regionie terminem tym określamy kogoś, kto bardzo mało się odzywa nawet o coś pytany lub po prostu nie lubi kontaktów z ludźmi.

Zostaw odpowiedź