Reaktywacja ?
Opublikowano 7 August 2011 autor: Wojciech Bogacz | Kategoria: jakość życia, przemyslenia, relaks | Komentarze (0)
Pojęcia zielonego nie mam, czy będę znowu regularnie kontynuował pisanie mojego bloga, ale dziś coś skłoniło mnie jednak, żeby napisać poniższe słowa.
Jak wiadomo planowałem nabycie jakiejś zabawki motoryzacyjnej w postaci samochodu. Wszystko odbyło się niemal zgodnie z planem i obecnie jestem posiadaczem żwawej V6-ki. Wszystko pozostawia jednak pewien niesmak, że jakoś z nikim nieszczególnie jest dzielić to osiągnięcie. Mam też w planach, a w zasadzie przygotowuję się do założenia kolejnej działalności mającej na celu zwiększenie moich przychodów – wszystko jednak idzie powoli ze względu na słabą motywację. Po co zarabiać jak nie cieszy to tak jak wcześniej ?
Planowałem też zrobić sobie małe wakacje połączone ze zwiedzaniem jakiegoś ciekawego miasta – początkowo był Londyn, potem Edynburg – wszystko jednak rozbiło się o brak towarzystwa do podróżowania. Podobnie z planami do wakacji na Majorce – w sumie chętnie odwiedziłbym znajomych, ale przecież pracują i nie mogą dotrzymać towarzystwa bez przerwy – zresztą nie wypada. Smażyć na plaży też się nie zamierzam – to nie mój typ wypoczynku. Stąd to kolejny plan, który do skutku nie doszedł. Gdyby znalazło się odpowiednie towarzystwo byłem nawet gotowy nieco finansowo się dorzucić więcej niż 50% kosztów. Może to nierozsądne, ale skoro nie miałbym mieć przyjemności z wakacji to po co je organizować ?
Stąd też kiedy mam możliwość korzystam z okazji odwiedzenia znajomych i pogaduszek na tematy wszelakie.
Zastanawiam się też czasami, czy nie warto byłoby pomóc (w zasadzie bezinteresownie) niektórym osobom – wiem, że to znowuż wydatek, ale po co niby te pieniądze gromadzić, jak nic z nich nie ma. Wiadomo – żyć trzeba, samochody utrzymać też (wierzcie mi – V6 lubi wypić a i części też do Mitsubishi czasami tanie nie są), no i na rozrywki od czasu do czasu też trzeba mieć – ale co to za przyjemność, jak nie ma się z kim nią cieszyć ?
Wiem – marudzę
Dochodzę jednak do wniosku, że muszę mieć w życiu kogoś, dla kogo będę chciał coś zrobić, cieszyć się wspólnymi osiągnięciami, nową wiedzą czy po prostu własnym towarzystwem… Jeszcze nie wiem jak to osiągnę, ale mam nadzieję, że znajdę rozwiązanie
Tymczasem pozostaję niepoprawnym optymistą, czasami marzycielem, częściej idealistą (jeszcze bardziej niepoprawnym) a czasami bezczelnie uprzejmym człowiekiem wobec innych. Żeby spotykało mnie jeszcze tylko z drugiej strony to samo to czułbym się wyjątkowo szczęśliwą osobą.
Kończę moje wywody bo w końcu morału nie będzie – jak na razie jest on taki, że świetnie jest dużo mieć, a jeszcze lepiej jak jest się ma się kogoś, z kim można się tym cieszyć.
